Eyal Yanilov
Wywiad z Eyalem Yanilowem
Q. Opowiedz nam coś o swoim dzieciństwie, młodości, gdzie się urodziłeś?
A. Urodziłem się w Jerozolimie, gdzie spędziłem pierwsze lata mojego życia, potem przeprowadziliśmy się do Natanii, która leży nad morzem i jest znanym izraelskim kurortem. Tam też ukończyłem szkołę podstawową i średnią. Zacząłem trenować w wieku 14 lat, od samego początku nie czułem się dobrze w sportach typu baseball, koszykówka, siatkówka i innych tego rodzaju, moimi pasjami od dzieciństwa, na co zresztą miał wypoczynkowy wpływ charakter Natanii, było pływanie, łowy podwodne, wędkarstwo, łowienie ryb. W tamtych czasach oczywiście nie mieliśmy komputerów, telewizji, więc jako dzieci spędzaliśmy czas na grach i zabawach. Gdy miałem około 14 lat wraz z kolegami kupiliśmy sobie książkę " Karate dla młodych ludzi". Na podstawie tej książki zaczęliśmy treningi. Oglądaliśmy poszczególne strony, a następnie ćwiczyliśmy to w grupie. Pewnego razu przyszedł sąsiad, aby trenować wraz z nami, a ponieważ my byliśmy bardzo doświadczeni, bo już byliśmy na 45 stronie, więc postanowił zrobić eksperyment z nami i wybrał ćwiczenie ze strony 75, i wtedy ponieważ pojawiła się krew, to była nasza ostatnia lekcja. Zaraz potem zacząłem ćwiczyć Krav Maga.
Q. Dlaczego akurat zacząłeś ćwiczyć Krav Maga?
A. Po pierwsze ten mój kolega, z którym ćwiczyliśmy Karate z książki, przede mną zaczął już ćwiczyć Krav Maga. W tym czasie w Natanii mieliśmy do wyboru cztery systemy: Judo, Karate , Kung Fu i właśnie Krav Maga. Zacząłem ćwiczyć Krav Maga, a po krótkim czasie również inne systemy. Zacząłem ćwiczyć Judo, Aikido i Kung Fu, ale w relacjach z rzeczywistością nic nie było dla mnie porównywalne z realnością Krav Maga. W Krav Maga trzymały mnie również inne względy, zresztą tak samo jest z ludźmi ćwiczącymi inne systemy, do tych względów można zaliczyć atmosferę, różne formy przyjaźni, wspólne zainteresowania.
Q. Jak wyglądały wówczas treningi, ile grup, ile razy w tygodniu, jaki czas jednostki treningowej?
A. Były to małe miejsca zazwyczaj 70 - 80 metrów kwadratowych, z matą, najczęściej nie za bardzo wyposażone, jako wyposażenie w sprzęt mieliśmy kije, stare rękawice bokserskie, piłki lekarskie. Ćwiczyliśmy boso i na tym etapie używaliśmy kimon i pasów do judo. Trening był bardzo techniczny, doskonalący podstawowe techniki samoobrony i zawierał trochę walki.
Q. Jakie były grupy wiekowe?
A. W tamtych czasach mieliśmy również treningi dla dzieci. Grupy były podzielone na grupy wiekowe i ze względu na stopień zaawansowania. W miejscu, w którym on trenował były dwie grupy dziecięce, następne trzy były dla nastolatków i starszych, grupy dla dzieci i nastolatków były jednocześnie grupami o najniższym stopniu zaawansowania. W grupie, w której ja zaczynałem mieliśmy po około 12 do 16 lat i mieliśmy trzy poziomy w grupie. Oprócz tego były też inne grupy starszych i młodszych.
Q. Ile raz w tygodniu i w ramach jakiej objętości były treningi?
A. Zasadniczo treningi były trzy razy w tygodniu, podstawowy trening był dwa razy w tygodniu po godzinie, Imi uczył raz w tygodniu po trzy godziny, i ten trening był zawsze w sobotę. Na ten trening chodzili tylko zaawansowani zawodnicy i instruktorzy.
Q. Podobieństwa i różnice między Krav Magą wojskową a cywilną?
A. Oryginalnie Krav Maga jest systemem militarnym, jest pewien specyficzny standard i pewien specyficzny typ myślenia i logiki wewnętrznej tego systemu. Musi być bardzo realistyczna i prosta. Gdy patrzymy na Krav Magę dla cywilów i dla wojskowych widzimy dużo podobieństw w technikach i metodach treningowych. Ale trening militarny ma pewne metody, które nie są nauczane cywilów, a na pewno nie we wczesnych etapach. Mentalność budowana w czasie treningu wojskowego jest o wiele bardziej agresywna. Chciałbym to objaśnić na przykładzie obrony przed atakiem nożem. Sytuacja jest taka, że bez względu na to, kto chce pchnąć nożem, w KM nie dba się o to, kto jest agresorem, czy to jest jego żona czy to jest terrorysta, czy to jest w domu czy to jest na ulicy, daje się najlepszą technikę na tą obronę. Jeżeli nie ma niczego w ręce, czego mógłby użyć będę używał podstawowych, zasadniczych technik z użyciem gołych rąk. Żołnierz na polu walki być może będzie zabijał przeciwnika, należy pamiętać, że żołnierz w pobliżu siebie być może będzie miał broń i po tym pierwszym momencie użycia gołych rąk uzyska dystans, stworzy dystans i sięgnie do broni. A cywil zrobi obronę, kontratak i ucieczkę. Podczas tej ucieczki być może znajdzie kamień, będzie szukać kamienia, żeby zaatakować tego, który go goni, również będzie biegł w stronę gdzie jest więcej ludzi, gdzie ktoś może mu pomóc. W tym czasie również będzie sprawdzał najwcześniej jak się da swoje ciało, by przekonać się czy czasem nie oberwał, od uderzenia nożem, by wzywać ambulans. Zdecydowany będzie też dzwonić na policję, by poinformować o tym incydencie, bo być może ten człowiek pchnął w tej chwili również jakąś starszą panią. Tamten również może powiedzieć, że nasz bohater zaatakował go pierwszy, może również być tak, że kryminalista ochłonie i pierwszy zadzwoni na policję, żeby się wytłumaczyć, co się stało. Nawiasem mówiąc ten typ zachowania zależy od kraju, ponieważ w różnych krajach są różne wzorce zachowań w takiej sytuacji. Wracając do zagrożenia należy zwrócić uwagę, że żołnierz, gdy będzie posiadał karabinek, będzie do obrony oczywiście używał tego karabinka, wtedy użyje tego karabinka do obrony, będzie się starał uzyskać przestrzeń na tyle dużą, aby go przeładować i użyć broni do strzelania. To był przykład innego typu myślenia w KM wojskowej i cywilnej.
Podstawowa wojskowa KM jest bardzo prosta, ograniczona, bardziej węższa niż dla cywilów. Oczywiście wyższy poziom KM militarnej tak jak dla jednostek specjalnych zawiera wszystkie potrzebne aspekty.
Q. Jak wygląda szkolenie wojskowe Krav Maga? Jak jest dopasowane do bardzo ograniczonego czasu, który żołnierz może przeznaczyć na ćwiczenie, zawężonego dodatkowo czasem poboru.
A. Nie ma skrótów. Muszą trenować. Ale jeszcze raz podkreślam, w wojsku mamy relatywnie małą skalę problemów i rozwiązań. W treningu militarnym bardzo ważnym jest zogniskowanie się na treningu mentalnym, dużej agresywności, determinacji, nieustępliwości, na koncentracji się na tej linii przygotowań. Większość czasu treningowego spędza się z bronią. Cywil ma więcej wyborów z tego powodu trenujemy go bardziej "delikatniej", nie szkolimy jako zabójcę. Ale problem też jest taki, że w większości krajów gdzie szkolimy żołnierze odchodzą do cywila i nie możemy również szkolić ich na sposób maksymalny, gdyż nie może dojść do sytuacji, że pójdą z dziewczyną do kina i kogoś zabiją. Reasumując, jeżeli chcemy również w KM militarnej osiągnąć wyższy poziom przygotowania i umiejętności jest potrzebne więcej godzin treningu. Nie ma możliwości osiągnięcia wysokiego poziomu bez treningu. Dla żołnierzy staramy się zminimalizować ilość wyborów, które są im potrzebne. Dlatego inwestujemy więcej czasu w trening mniejszej ilości elementów. Podsumowując, wyselekcjonowano mniej sposobów zachowania, lecz poświęca się więcej czasu na ich doskonalenie.
Q. Mam pytanie wynikające z moich doświadczeń osobistych. Ponieważ poznałem kilka systemów na poziomie instruktorskim lub mistrzowskim zauważyłem, bardzo widoczną różnicę pomiędzy nimi a KM, jeśli chodzi o sam trening. Jest bardzo duży nacisk na trening mentalny, cały czas ćwiczy się z kilkoma partnerami, duża agresja z różnych stron, jak kształtowały się metody treningowe KM, jakie były początki tak różnego podejścia do treningu, co je wymusiło?
A. Konieczność. Rozumienie rzeczywistości. Nie tylko pracowanie ze sportowym typem myślenia, myślenie takie, że jeżeli nie będziemy przygotowani mentalnie i taktycznie, to nie przetrwamy.
Q. Tak, ale w KM, jest określona specyfika metodyczna, wszystko zawiera się w całość. Jak to zostało opracowane?
A. Zawsze jest wielu naukowców pracujących na różnych polach, ale zawsze jest jeden Newton, jeden Einstein. W KM tą osobą był Imi, on dał tą bazę, później ja dodałem do tego taktykę i myślenie taktyczne, i ludzie, którzy zaczęli również w tej pracy dawać sygnały, impulsy. To była kombinacja rzeczywistości w Izraelu, jak taka czarna skrzynka, jakieś sygnały do niej wchodzą, a jakieś inne wychodzą, cały czas na bazie doświadczeń modyfikowaliśmy techniki dostosowując je do wymagań rzeczywistości. Tą czarną skrzynką byli ludzie. To oni stworzyli takie a nie inne metody treningowe. Imi był bardzo naturalny, bardzo bezpośredni w rozmowie, tak samo w tych wyborach, które dokonywał czarne było czarnym, a białe białym, szczególnie w starszym wieku więcej analizował trening odrzucając rzeczy zbędne i zawsze przesiewał te sygnały, które szły do niego, od instruktorów i swoje własne obserwacje, dokonując myślenia takiego generalizującego w tym dochodzeniu do podstaw do myślenia systemowego.
Q. Czy KM cywilna musiała ewoluować w tym kierunku, czy nie mogło zostać tak jak w KM wojskowej, żeby technik było mniej, ale bardziej wyspecjalizowanych?
A. Po pierwsze musimy zobaczyć, że KM cywilna jest nadal bardzo prosta. Prawda jest taka, że jeżeli chodzi o problemy, z jakimi styka się cywil na ulicy są w znacznie większej skali niż problemy, z którymi styka się żołnierz. Z tego też powodu już na wczesnych etapach cywilna KM wymaga więcej technik.
Q. KM a inne systemy combat? Co wyróżnia KM od innych systemów?
A. To, co mogę powiedzieć to tylko na podstawie doświadczeń z jednostkami, z którymi miałem kontakt i które stosowały inne systemy i wybrały KM. Mówili tak: że jest prostsza, że jest bardziej skuteczna, bardziej realistyczna, rozwiązania ogarniają więcej problemów, łatwiejsza do nauczania, i występuje również taki efekt, że żołnierz będzie dłużej pamiętał te rozwiązania. Natomiast nie chcę się koncentrować na tym, co mówili, co tam było złe. Zazwyczaj, jeżeli jadę do jakiejś jednostki to efektem tego, co zrobimy jest rozpoczęcie pracy, oni wtedy mówią, że to jest to, czego szukali. Tak naprawdę to pytanie powinno być zadane tym ludziom a nie mnie, dlatego że mało wiem o innych systemach, albo nawet nic nie wiem o innych systemach. Znam inne systemy w takim zakresie jak potrzebuję znać swego wroga, a więc żeby być gotowym do zniszczenia przeciwnika.
Q. Z jaką grupą ludzi Ci się najlepiej pracuje? Z policjantami, żołnierzami, cywilami?
A. To tak jakby pytać ojca, którego syna bardziej kocha. Prawda jest taka, że w zależności od ludzi. Kocham pracować z ludźmi, którzy są mili i utalentowani.
Q. Kiedy w KM pojawiły się stopnie i dlaczego?
A. Gdy Imi zaczął uczyć cywilów, w 1964 roku. Wtedy poszukiwał swojej drogi, zaczął uczyć ludzi używając militarnych ubrań. W tym czasie był również czarnym pasem w judo. W tamtych czasach postanowił, aby zostać w torze sztuk walki, tak jak postanowił tak się stało, zaczęli używać judogi i pasów, podzielił swoją wiedzę zarówno z obszaru cywilnego jak i wojskowego na poziomy. I dopiero w późniejszym czasie, niejako wtórnie zrozumieliśmy, że nie jesteśmy sztukami walki, że jesteśmy czymś innym i że to jest śmieszne, że używajamy strojów wywodzących się z innych sztuk walki. W tamtych czasach już w obrębie zielonego czasu uczyliśmy się technik policyjnych i militarnych. Miałem 16 lat, biały uniform, zielony pas i uczyłem się również obrony przed atakiem bagnetem. Było to realistyczne, ale nie taką drogą, jaka powinna być. W późniejszym okresie rozdzieliliśmy KM wojskową od cywilnej i cywilów naucza się stricte cywilnej drogi.
Q. A czy w militarnej też są stopnie?
A. Zasadniczo tak, chociaż w większości jednostek jest to jakby trening permanentny, w zależności od potrzeb i nie jest to podzielone na poziomy. W niektórych jednostkach mają tylko 12 godzin, a niektórzy mają znacznie więcej, ale zdecydowanie w tych torach militarnych, jednostkach specjalnych mamy również poziomy.
Q. Dlaczego w KM wprowadzono takie a nie inne uniformy dla ćwiczących?
A. Zobacz jak teraz wyglądam. Przez większość roku w Izraelu ludzie ubrani są tak jak ja w tej chwili przyleciałem, lekka koszula albo T-shirt, spodnie i buty sportowe lub sandały. Ten ruch odejścia od kimon i wrócenia do ubrań noszonych, na co dzień nastąpił w latach osiemdziesiątych. Jeżeli patrzysz na inne sztuki walki, to tak naprawdę większość ubrań treningowych wyszło z codziennych ubiorów. Popatrz na Kung Fu, na Karate , gdzie gi wyszło z górnej części codziennego ubioru. Tak naprawdę większość realistycznych stylów walki wyszło z tego, że trenujący używali tych ubiorów, które były ich ubiorami codziennymi. Pierwszy raz, gdy poszedłem na plażę ćwiczyć KM byłem tylko w kąpielówkach i gdy ćwiczyliśmy obronę przed nożem, czułem się bardzo dziwnie, ale czułem się też dziwnie dlatego, że nie miałem na sobie judogi, które dawało dźwięk przy uderzeniu, kopnięciu i to było dla mnie bardzo niekomfortowe. Gdy patrzyłem w dół widziałem cienkie nogi. To było dziwne. Więc gdy czuję się dziwnie w realnych okolicznościach to nie mogę walczyć, to jest dla mnie nienormalne, to jest dla mnie dziwna sytuacja. Efektem tego jest to, że zaczynasz się tak przejmować tymi zbędnymi rzeczami, i sytuacja rzeczywista jest tak inna, że zaczynasz tą inność odczuwać wewnętrznie, że musisz poświęcić jej kontrolowanie kosztem kontrolowania zewnętrzności. Wobec tego zaczęliśmy trenować w normalnym ubraniu.
Q. Przed wprowadzeniem stopni, w jaki sposób określaliście hierarchię, jak można było rozpoznać, kto jest instruktorem, a kto uczniem?
A. Przez wiele lat maksymalnym poziomem był czarny pas. Byliśmy małą grupą ludzi, każdy znał każdego. Powiedzmy, że było 20 czarnych pasów, nawet może mniej, byłem czarnym pasem numer 9. Każdy z nas znał każdego i wszyscy wiedzieli, jakie są nasze umiejętności.
Q. Jakim człowiekiem był Imi?
A. Przede wszystkim pamiętaj o tym, że gdy spotkałem Imiego on miał 63 lata. Nie znałem go jako młodego człowieka. Słyszałem historie jak to było, gdy był młody. Jako starszy człowiek miał bardzo młodego ducha. Nie lubił spędzać czasu ze swoimi rówieśnikami. Mówił o nich, że mówią tylko o trzech M, z hebrajskiego Menayot - zmiany na giełdzie, Machalot - o swoich chorobach i Marks - niemieckich rekompensatach za holocaust. Imi mówił, że nie chce z nimi o tym rozmawiać. Był bardzo pokojowym człowiekiem. Był zawsze zrelaksowany. Czasami nie potrafił podjąć twardszej decyzji przeciwko ludziom. Jednak, gdy był młodszy potrafił uderzać ludzi. Natomiast, jeśli chodzi o KM był jak lew. Na przykład, jeśli ktoś pochodzący z innego systemu sztuk walki lub student KM powiedział coś głupiego na temat KM stawał się bardzo zły. Miał bardzo duże poczucie humoru. Bardzo lubił śpiewać, szczególnie podczas jazdy samochodem. Również bardzo lubił tzw. "świńskie kawały". Dosyć często przesiadywaliśmy w kafejkach. Najczęściej nigdy nie pozwalał nikomu płacić, a szczególnie młodym instruktorom. Głównie był skoncentrowany na nauczaniu studentów. Ze względu na to, że w młodości miał wiele incydentów, pod postacią krwawych walk, początkowo koncentrował się głównie na instynkcie przetrwania. Zarówno w domu jak i na zewnątrz był bardzo cichy, spokojny, nie używał krzyku, zawsze był gentlemenem. Nie było rzadkością, że gdy byłem w jego domu, a byłem setki razy, był w łóżku, chodził po domu w piżamie, zawsze była w nim taka zrelaksowana atmosfera bez jakiejś niepotrzebnej pozy. Powiedzmy, że przyszedłem o 9.30, Imi był jeszcze w łazience, golił się albo mył, to ja siedziałem obok niego w tej łazience i rozmawialiśmy. Jak zawsze wspomina moja żona Mera, która również znała Imiego przez ponad dwadzieścia lat, każda kobieta przy Imim czuła się czarująco, jak księżniczka, wspaniale tańczył, był takim gentelmenem w każdym calu, cały czas dawał poczucie bezpieczeństwa, w ogóle nie był kokieteryjny a jednocześnie czuło się przy nim bardzo duże poczucie stabilności i mocy.
Q. Byłeś z Imim do samego końca, czy możesz opowiedzieć jak wyglądały ostatnie chwile jego życia?
A. W ostatnich latach swojego życia Imi zaczął mieć problemy z pamięcią, nie pamiętał zbyt dobrze wielu rzeczy. Ale jednocześnie z tym jego możliwości Krav Maga były ekstremalnie wysokie. To jakby porównać do samochodu, którego silnik i mechanizmy napędowe są bardzo dobre, a siadają w nim drzwi, lampy, rozlatują się siedzenia, przestają świecić światła. Podobnie było z Imim, jeśli chodzi bowiem o KM to esencja jego myślenia była ekstremalnie wysoka. Nawet w ostatnie tygodnie, ostatnie dni przed śmiercią rozmawialiśmy bardzo precyzyjnie, bardzo dokładnie na temat KM. Nawet mam kasety video z tych spotkań. Fizycznie był chory w ostatnie dwa tygodnie, ale nawet dokładnie tydzień przed śmiercią wpisaliśmy nowe rzeczy do programu KM. W tym czasie byli u nas instruktorzy z Anglii i Skandynawii, Imi odwiedził ten kurs rozmawiał z nimi. Ostatniego dnia żona Imiego zadzwoniła do mnie około 11 w nocy i poinformowała mnie o pogorszeniu jego stanu zdrowia. Ale ona wtedy również nie czuła się dobrze, przyszedłem, on już zadzwonił do doktora, gdy przyszedł doktor zadzwonił po ambulans. Imi został przewieziony do szpitala. Został umieszczony na ostrym dyżurze. Tam leżąc na łóżku czuł się źle, ale bez gorączki, cały czas rozmawialiśmy ze sobą, z doktorami, o Krav Madze, w tym czasie robili mu badania. Oprócz KM rozmawialiśmy o blond pielęgniarkach, które przechodziły obok, wyglądało, że Imi jednak czuje się dobrze, że na te dziewczyny patrzy, że rozmawia o tej Krav Madze. Był w takim bardzo jasnym umyśle, pół leżał, pół siedział i cały czas rozmawiał normalnie. Potem zabrali go na oddział. Siedziałem z nim i w pewnej chwili zasnął. A tak naprawdę to już nie był sen, lecz Imi zapadł w śpiączkę, ja tego nawet nie zauważyłem, cały czas byłem przekonany, że zasnął. Miał spokojny oddech, zrelaksowaną twarz. To było o 4.30 nad ranem. Doktor powiedział, że wszystko dobrze, że mogę iść do domu. O tej 4.30 poszedłem do domu, a już 15 po 5 zadzwoniła żona Imiego, że przestał oddychać, że z tego powodu ustała akcja serca, że mniej więcej 10, 15 minut po tym jak go opuściłem zmarł. Nie mogę powiedzieć, że w ostatniej chwili zdradził mi jakieś sekrety.
Q. Co się stało po śmierci Imiego z jego kontynuatorami?
A. Całe rozdzielenie KM nastąpiło przed śmiercią Imiego. Zasadniczo pierwszy człowiek w 1984 r. oddzielił się, ale ponieważ to nie był znaczący instruktor to ten odłam bardzo szybko zniknął. W 1987 r. odszedł Eli Avikzar i założył Krav Magen. Właśnie Eli przez wiele lat był głównym instruktorem i człowiekiem numer 1 w KM. Przez lata Imi uważał go za swego następcę. Tutaj cały czas mówimy o ruchu cywilnym. Wtedy, gdy on odszedł dodając do swego systemu elementy judo i aikido, które były pasją Eli Avikzara, niektórzy instruktorzy poszli razem z nim. W tym momencie, czyli w 1987 r. Imi uczynił mnie odpowiedzialnym za kadrę, tzw. Professional Comitte Izraeli Associated Krav Maga. Moim zadaniem stało się jako szefa wyszkolenia rozdzielenie materiału, który nauczaliśmy na stopnie szkoleniowe i przygotowanie programu szkolenia wysokich stopni, czyli czarnych pasów. Musiałem opracować cały program Krav Maga, dostosować do niego wiele zmian i byłem odpowiedzialny za nauczenie tych zmian innych instruktorów. Kiedy to skończyłem w połowie 1988 r. Imi promował mnie na poziom 5 dana, kiedy zostałem szefem wyszkolenia miałem 4 dana, to było wielkie wyróżnienie gdyż w tym czasie były dwie osoby z 5 i jedna z 6 danem. W 1988 r. Imi przygotował również dla mnie certyfikat w razie gdyby coś się z nim stało na 8 dana. 6 dan, który wypisał w 1988 r. był datowany na dwa lata później, a 8 dan był bez daty. To wszystko wyszło na jaw dopiero po śmierci Imiego, gdyż ja sam o niczym nie wiedziałem, we wszystkie szczegóły była wtajemniczona tylko jego żona. Imi poszedł z tym certyfikatem do prawnika, gdzie chciał dokonać zapisu, że gdyby zmarł to w dniu jego śmierci będzie wpisana data zgodna z datą jego śmierci. Na powyższy zapis jednak nie wyraził zgody prawnik, więc Imi wpisał datę styczeń 1991 r i dał swojej żonie. Ten dyplom otrzymałem dopiero, gdy Imi zmarł. Ale poza tym wszystkim Imi przecież żył i otrzymałem dyplom 8 dana w 1996 r., czyli w tej chwili mam dwa dyplomy na 8 dana, jeden z datą 1991 a drugi z 1996. Duży problem powstał w Izraelskim Związku Krav Maga w 1992 r. związany był z zachowaniem kilku osób. Imi powiedział, że wobec tego chce stworzyć Międzynarodową Organizację, ale nie zrobiliśmy tego jeszcze w tym momencie, nie miałem wtedy czasu i to był bardzo wielki błąd. Dopiero pod koniec 1995 r. założyliśmy International Krav Maga Federation i w tym samym roku Izraeli Krav Maga Association, czyli Izraelski Związek Krav Maga rozbił się. Czterech wysokiego poziomu instruktorów, każdy z nich założył własną organizację, jeden z nich jest nieaktywny, czyli są trzy organizacje pochodzące od wysokich studentów Imiego plus Krav Magen.
- IKMF - International Krav Maga Federation - Eyal Yanilov
- IKMA - Izraeli Krav Maga Association - Haim Gideon
- Krav Maga KAPAP International - Haim Zut
- Krav Magen Izraeli - Eli Avikzar
W 1987 zostałem szefem wyszkolenia Izraelskiego Związku Krav Maga i byłem nim do 1995 r. do momentu kiedy Imi powiedział, że zakładamy organizację, z tego powodu zostałem szefem następnej organizacji. Do chwili założenia International Krav Maga Federation byłem szefem wyszkolenia Izraeli Krav Maga Association, czyli wszyscy liderzy obecnych organizacji Krav Maga poza Eli Avikzarem podlegali mi szkoleniowo.
Q. Na czym polegały dziwne zachowania instruktorów w 1992 r.?
A. Były to zachowania dziwne, takie nie fair, związane na przykład z edukacją instruktorów, etyką, szkoleniem. Imi był zły na to, ale potem machnął ręką.
Q. Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że zetknąłeś się z sytuacją rzeczywistego zagrożenia na ulicy?
A. Tak. To nie były sytuacje zagrożenia życia, ale były takie sytuacje. Powiem Ci teraz historię z kręgu buddyzmu zen.
Jeden mistrz miał trzech studentów. Chciał spośród nich wybrać najlepszego. Miał bardzo agresywnego byka. Do stajni z bykiem prowadziło dwoje drzwi. Przez jedne się wchodziło a przez drugie wychodziło. Powiedział: macie wejść jednym wejściem, przejść przez stajnię i wyjść drugim. Pierwszy wszedł do środka, byk go zaatakował. Robił ucieczki, uniki, obrony. Nie był ranny, ale był bardzo brudny. Numer drugi otworzył drzwi, wszedł do środka, zobaczył, że byk szarżuje, zamknął drzwi, wspiął się na belki i przeszedł górą, otworzył drzwi i wyszedł. Byk był wściekły, ale nie potrafił mu nic zrobić. Trzeci student otworzył drzwi, zamknął drzwi, przeszedł na drugą stronę, byk go nawet nie zauważył.
Wszystko zależy od stanu duchowego. Mam nadzieję, że gdy będę przechodził obok kryminalistów nie poświęcą mi uwagi.
Q. Czy możliwe jest wprowadzenie jakichś form rywalizacji sportowej w KM?
A. Tak. Pracujemy cały czas nad tym, prowadzimy różne eksperymenty, lecz na dzień dzisiejszy nie jest to priorytetem. Są ważniejsze sprawy w tej chwili, które nie cierpią zwłoki.
Q. Jakie są na dzień dzisiejszy priorytety w rozwoju KM?
A. Przede wszystkim w chwili obecnej najważniejsza jest taktyka. Całe oddziaływanie treningowe KM możemy podzielić na cztery obszary: trening mentalny, trening techniczny, trening fizyczny oraz trening taktyczny. Wszystkie są bardzo ważne a ich rola zmienia się wraz z stopniem zaawansowania. W tej chwili głównym priorytetem w rozwoju KM jest właśnie taktyka. Możemy w niej wyróżnić zarówno kontratak jak i zapobieganie agresji, sposoby omijania problemu, zachowanie po walce.
Taktyka ma kilka aspektów: jeden to zachowanie w czasie walki, czy agresor odczuł uszkodzenia, często jest tak, że atakujący nie czuje uderzenia, często jest tak, że agresorów jest dwóch, bardzo ważna jest sama specyfika ataku, kto atakuje, jak przeprowadza atak, kim jest podmiot ataku. Innym aspektem jest zachowanie po walce. Można wyróżnić zachowania taktyczne związane z działaniami przed walką, taktyki związane z obniżeniem poziomu agresji. Również sami broniący się mają różne cele jeden może mieć na celu zabicie - dotyczy to żołnierzy, inny ucieczkę a jeszcze inny nie dopuszczenie do walki. Wszystko zależy od sytuacji.
Q. Jak wygląda obniżenie agresji?
A. Żeby to wyjaśnić najlepiej posłużę się przykładami:
Pierwszy przykład: walka startuje, biorę kamień lub butelkę do ręki, tłukę ją i mówię, że jeżeli podejdzie bliżej przetnę mu gardło. W większości przypadków spowoduje to obniżenie agresji u napastnika. Oczywiście należy to wykonać z pełną determinacją, aby być dostatecznie przekonującym.
Drugi przykład: walka już wystartowała, kopię napastnika w goleń lub inną część bardzo mocno i odsuwam się do pozycji walki. Mówię: boli cię a mogę spowodować, że będzie Cię boleć jeszcze bardziej. To wymusza poświęcenie uwagi na to, co go boli i w większości obniża jego chęć walki gwałtownie w dół.
Kiedyś sam zastosowałem ten sposób. Miałem 19 lat, zostałem zaatakowany, kopnąłem przeciwnika bardzo mocno kolanem w miednicę i powiedziałem - mogę to zrobić tyle razy ile będę chciał. Wszedłem następnie do autobusu, on wszedł za mną, siadł za mną i powiedział, że mnie złapie, gdy będę wychodzić. Odpowiedziałem, że w każdej chwili i w każdym miejscu jestem gotowy. Gdy dojechałem na miejsce wyszedł drugim wyjściem i poszedł w swoim kierunku.
Q. Ostatnie pytanie. Jak dostosowujesz program szkolenia do specyfiki krajów, w jednych jak na przykład Polska, na ulicy możesz spokojnie kogoś uderzyć, w innych jak na przykład Anglia uderzenie powoduje bardzo poważne konsekwencje prawne, jak dopasowujesz konkretne techniki do tych krajów?
A. Zawsze przed rozpoczęciem szkolenia konsultujemy się z policjantami z danego kraju, pytamy się o konkretne rozwiązania prawne a następnie dopasowujemy taktykę do tych rozwiązań. Powtarzam taktykę, nie technikę. Technika nie ulega zmianie.