Legia dała mi wszystko
Powiedz coś o sobie, gdzie się urodziłeś, jaki był przebieg Twojej kariery.
Nazywam się Mathieu Dyba, urodziłem się 22 listopada 1969 r. w Gdańsku, wyjechałem z Polski na "fali solidarnościowej" mając osiemnaście lat.
W jaki sposób zostałeś legionistą?
Są różne powody wstępowania do Legii, są to albo jakieś powody ekonomiczne, albo jest to szansa zdobycia nowego zawodu albo chęć przezycia przygody lub też chęć zarobienia pieniędzy. Jeśli chodzi o mnie to zawsze kochałem się w wojsku, dużo moich kolegów tam było a bycie spadochroniarzem było od zawsze moim marzeniem. Powiem krótko, gdybym się nie dostał do REP-u (2 Regiment Etranger de Parachutistes - 2 Pułk Spadochronowy Legii) to nigdy nie poszedłbym do Legii. Żyłem książkami, opowiadaniami, zawsze mnie to interesowało. I to samo powiedziałem na punkcie poborowym, że jeśli mnie nie przyjmą do REP-u to rezygnuję z służby. Poszedłem do Legii tylko dlatego, że chciałem służyć w REP-ie.
Wybiera się pułk, w którym chce się służyć?
To wszystko zależy od pozycji, na której kończysz szkolenie. Gdy wstępujesz do Legii to pierwszy miesiąc jest miesiącem takie wstępnej selekcji, potem idziesz na cztery miesiące do pułku szkolnego, tam cały czas jesteś jakby w takim rankingu, i w zależności od tego, jakie ostatecznie zajmiesz miejsce, masz prawo do wyboru regimentu. Takie prawo ma pierwszych dziesięciu, ja byłem trzeci. W moim przypadku sytuacja była o tyle jeszcze pogmatwana, że początkowo zostałem skierowany do pułku szkolnego jako członek kadry szkolącej nowych ochotników. Nie byłem tym w ogóle zainteresowany, raz, drugi, trzeci do raportu, nie chciałem tam zostać z kolei oni chcieli żebym został instruktorem, w końcu jednak ustąpili i przeniosłem się do REP.
Jak długo byłeś w Legii?
Jeden kontrakt, pięć lat.
Jakie były powody Twojego odejścia z Legii?
Podczas skoków szkoleniowych doznałem ciężkiego urazu kręgosłupa. Wykonywaliśmy skoki typu HI-LO czyli z otwarciem spadochronu na bardzo małej wysokości,, pod mój spadochron dostał się spadochron kolegi w wyniku czego ja dostałem większej prędkości i zmiażdżyłem trzy dyski L3, L4 i L5. Zostałem sparaliżowany na jedną nogę, przewieźli mnie do szpitala wojskowego w Marsylii, stamtąd do Tulonu, tam w szpitalu marynarki wojennej byłem dwukrotnie operowany. Po tej operacji mogłem dalej kontynuować służbę, ale niestety już nie w REP-ie tylko w innej jednostce. Ponieważ biurowa robota mnie nie interesowała odszedłem z Legii.
Jakie akcje odbyły się podczas Twoje służby?
Takich akcji było wiele, ponieważ legionistów się non stop gdzieś wysyła, ale na mnie największe wrażenie zrobiła Jugosławia. Do naszych zadań należało oddzielanie Serbów od Bośniaków, kontrolowanie granicy, oraz akcje wywiadowcze, robienie zdjęć, śledzenie ruchów wojsk Przez granicę przechodziliśmy nielegalnie, wykonywaliśmy zadania zlecane przez kontrwywiad i wywiad.
Jakie byłyby konsekwencje tego gdyby was złapali za granicą?
Zostalibyśmy internowani. Przy każdym wyjściu robiliśmy zdjęcia twarzy oficerów serbskich i bośniackich, zdjęcia tablic rejestracyjnych samochodów. Inną akcją poza tymi rajdami za granicą, było odkopywanie ciał pomordowanych w czystkach. Z akcji bojowych największe wrażenie zrobił na mnie atak na siedzibę policji, urząd miejski i siedzibę telewizji w Mostarze operacja West Star w 1999 r.
Dlaczego Legia szturmowała te budynki?
Dlatego że byliśmy jednostkami szybkiego reagowania, najlepiej przystosowanymi do wykonania tego zadania, mieliśmy swój sprzęt i swoich fachowców. Początkowo mieli nas do tego przygotować Amerykanie, lecz szybko się okazało, że są w ogóle nieprzygotowani do tego zadania i nie mają pojęcia jak to zrobić, więc im podziękowaliśmy i całą akcję przygotowała i wykonała Legia samodzielnie. Poza tymi zadaniami również wykonywaliśmy zadania czysto policyjne, rozbrajaliśmy cywilów, zatrzymywaliśmy kryminalistów i pełniliśmy funkcje porządkowe.
Jak wygląda służba w Legii, bo z tym jest właśnie najwięcej rozpowszechnianych mitów?
To jest normalne wojsko o tyle służba jest może uciążliwa, że jesteś cały czas skoszarowany. W REP-ie nie ma żadnych wyjść, nie można mieć telefonów, nie ma dostępu do Internetu, non stop trzeba się tylko szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić. REP jako jednostka szybkiego reagowania jest przygotowana do tego aby w całości opuścić koszary w ciągu trzech godzin.
A samo szkolenie jest ciężkie?
Tak, ciężkie, bardzo. Zresztą to zależy oczywiście od regimentu, ponieważ każdy regiment ma inny charakter i związany z tym inny tok ćwiczeń.
A w jakim miejscu mieliście siedzibę?
Na Korsyce. REP ma swoją bazę na Korsyce. Szkolenie jest ciężkie, dlatego w Legii jest dużo dezerterów.
Są dezerterzy?
Tak, jest dużo.
A co się robi w przypadku dezercji, ktoś ich szuka?
Nie, tak może było w latach wcześniejszych, może jakieś poszukiwania były, ale to są mity, nikt nikogo nie szuka, klient, który nie wytrzymuje i ucieka lub nie wraca do jednostki jest notowany tylko na komputerze policyjnym i jego się nie szuka. Jaki byłby tego cel ? Skoro na jedno miejsce jest dziesięciu chętnych ? Problem polega na tym, że gdyby potem chciał zostać we Francji, to już nie ma szans, na jakąkolwiek legalną pracę, ponieważ nigdy nie otrzyma karty stałego pobytu. Z kolei, jeśli chodzi o Francuza to on już kariery nie zrobi, ponieważ to do końca życia będzie jak cień na jego życiorysie. Nawet w przypadku, gdy ktoś sobie przedłuży urlop i wróci do jednostki np. kilka dni później jest traktowany jako dezerter i jego się już do służby nie przyjmuje.
A jak w ogóle wygląda zaciągnięcie?
W każdym większym mieście są punkty werbunkowe i do nich się zgłaszasz. To są mity, że przyjmują wszystkich, którzy się zgłaszają. Taki dziki pobór był do momentu, kiedy Francja toczyła wielkie wojny podczas, których ginęło wielu Legionistów. Podczas konfliktów w Algierii i Indochinach, legioniści ginęli jak muchy i wtedy nikt się nie interesował kim jesteś. W tej chwili każdy, który się zgłasza musi mieć dowód tożsamości, jest automatycznie sprawdzany przez Interpol, kontrwywiad francuski i Europol. Od dawna skończył się etap kryminalistów w Legii. Podczas tego pierwszego miesiąca, oni Cię rozpracowują, i wiedzą dosłownie wszystko o Tobie. Zresztą na dobrą sprawę nie ma żadnej tajemnicy, teraz policje współpracują ze sobą, w Legii są końcówki tych komputerów, więc nie ma szans aby coś zataić. Dzisiejsza Legia to ludzie młodzi, zdrowi, inteligentni, to nie jest Legia z epoki algierskiej czy wietnamskiej, teraz spotykasz ludzi, którzy byli w cywilu lekarzami, chirurgami, oficerami, to naprawdę ludzie na wysokim poziomie.
A jak wygląda przekrój narodowościowy?
To zawsze zależy od sytuacji geopolitycznej. Była rewolucja na Węgrzech to w Legii było bardzo dużo Węgrów, po Solidarności w latach dziewięćdziesiątych do 2000 w Legii było bardzo dużo Polaków, REP był praktycznie polskim pułkiem, teraz więcej jest Rosjan, Ukraińców.
A jeśli chodzi o kraje Unii Europejskiej?
To są wszyscy, Anglicy, Włosi, Niemcy, Holendrzy. Są również Japończycy.
A jaki jest w Legii żołd?
To zależy przede wszystkim od jednostki. Jeżeli chodzi o REP to obecnie za służbę na terytorium Francji otrzymujesz 1700 euro a poza Francją 3200 euro. W innych regimentach 1200 euro za służbę we Francji.
Jakieś przywileje dodatkowe po wyjściu ze służby są?
Nie, nawet obywatelstwo nie jest przydzielane każdemu.
A od czego to zależy?
Od tego, jakim byłeś żołnierzem. Czy nie byłeś karany itd. Nie ma nic automatycznego, niektórzy wychodzą z Legii i nie mają nawet karty stałego pobytu. O tym np. w Polsce w ogóle się nie mówi. Każdy Legionista, który wychodzi z Legii a miał nienaganną służbę otrzymuje Bon Conduit, taki dyplom uznania, i Ci którzy go mają, to mają prawo do wszystkiego, jeśli tego nie masz to nie masz szansy na stały pobyt we Francji. Jeśli go masz to Legia Ci sama załatwia kartę pobytu. Jeśli ją masz to po kolejnych trzech latach możesz się starać o obywatelstwo, z tym że musisz pracować, gdybyś nie pracował to nie otrzymasz obywatelstwa. Jeśli oczywiście miałeś nienaganny przebieg służby to pracę pomaga Ci znaleźć Legia. Po dwóch kontraktach wszystko Ci załatwia już Legia a po trzech dostajesz emeryturę.
Ile wynosi?
800 euro. Czyli nie tak dużo, na czynsz i na paliwo.
Jak wyglądała Twoja kariera po zakończeniu służby w Legii?
Legionista, który kończy służbę ma kilka dróg wyboru, o niektórych wolałbym jednak nie mówić. Jedną z możliwości jest prace w securite i ja podjąłem się tej pracy. Chroniłem wtedy między innymi delegacje rządu chińskiego we Francji, potem pokończyłem staże Bodyguarda, IBA, Szefa Misji, i podczas jednego ze szkoleń spotkałem się z moim bardzo dobrym znajomym, który powiedział mi, że pracowaliśmy już tyle razem, że moglibyśmy coś wspólnie założyć. I nam się udało. W tej chwili w mojej firmie pracuje 50 pracowników ochrony.
Jakiego rodzaju ochroną się zajmujecie?
Chronimy zarówno osoby prywatne jak i obiekty. Jeśli chodzi o osoby prywatne to chronimy przede wszystkim ludzi z Arabii Saudyjskiej.
Z jakimi zagrożeniami spotykasz się w Twojej obecnej pracy?
Z największymi zagrożeniami w chwili obecnej mamy do czynienia podczas chronienia statków w czasie rejsu, gdy bierze w nim udział około 2000 Arabów, którzy mają broń, którzy są niewyobrażalnie wybuchowi, drażliwi, wtedy mamy naprawdę duży problem. Podczas takiego rejsu może się wszystko zdarzyć, musimy być gotowi na bardzo różne sytuacje. Arabowie bardzo często prowokują, ochraniarze nie mogą wtedy podjąć złej reakcji, działanie wymaga bardzo wielkiego wyczucia.
Jesteście tam jako tajniacy?
Różnie. Cześć jest w mundurach a część jako tajniacy.
W Twojej firmie pracuje dużo Polaków, czy specjalnie zatrudniasz przede wszystkim Polaków?
Nie, jeśli chodzi o narodowości to nie zatrudniam Francuzów, ponieważ nie mam do nich zaufania, powiem Ci że Polacy mają najlepszą markę w Legii, Polacy i Czesi są najlepsi, są solidni, Polakowi dasz zadanie i możesz być pewien że to zrobi, może dwa dni nie jeść ale to zrobi, a Francuz zaraz zacznie wymyślać a kodeks to a kodeks tamto, sto powodów, jestem głodny a to a tamto. Ludzi z byłego Związku też nie zatrudniam. Są bardzo trudni, są bardzo egoistyczni, myślą tylko o pieniądzach, u nich liczy się tylko JA. Zatrudniam Polaków, Czechów, Słowaków, Anglików, Węgrów, Południowoafrykańczyków.
Gdy ich zatrudniasz są to ludzie znani Ci osobiście czy w jakimś stopniu polecani?
Albo zatrudniam ludzi, których osobiście znałem albo są to ludzie, których mi polecają moi bardzo dobrzy znajomi. Pierwszy krok, aby u mnie pracować to rekomendacja, drugi to dzwonię do Legii, do biura, gdzie oni go sprawdzają na komputerze, sprawdzam kim jest dany człowiek, po otrzymaniu potwierdzenia z Legii wysyłam pytanie na policję do Marsylii. Wszyscy moi pracownicy muszą przejść te stopnie sprawdzenia, pierwszy to ja i moi koledzy, drugi to Legia, trzeci policja.
Zatrudniasz tylko legionistów?
Tylko legionistów. Sto procent Legia. Tylko sekretarka nie jest z Legii.
Takie typowe zagrożenie we Francji, na ulicy, jaki ma charakter?
W Marsylii?
No np. w Marsylii.
Wszystko. Wyobraź sobie miasto, w którym mieszka 300 tysięcy Arabów, którzy mają noże, broń palną.
A jak wygląda sytuacja w przypadku interwencji?
Trzeba bardzo uważać. Arabowie już się tak wyspecjalizowali, że nieraz specjalnie Cię prowokują abyś ich uderzył, potem szybko policja, adwokat itd. i płacisz odszkodowanie. Największym dla mnie zagrożeniem jest to, że każdy z nich jest uzbrojony, mogą Cię zaatakować zupełnie bez powodu, dlatego że im się po prostu nie podobasz.
Jak wygląda reakcja policji francuskiej?
Policja na zagrożenia reaguje bardzo ostro. Ich interwencje są naprawdę bardzo ostre.
Zajmujecie się również eskortowaniem nielegalnych emigrantów?
Tak. To wygląda w ten sposób, że musimy odstawić statek do portu np. w Algierii lub Maroko. To są kontenerowce, w których w kontenerach są porobione takie klatki, w tych klatkach ich transportujemy. Z kolei na statkach pasażerskich są porobione więzienia i wtedy mają więcej luzu. Jesteśmy tam razem ze strażą graniczną, oni są uzbrojeni, my natomiast wykonujemy funkcje strażników więziennych. Po przypłynięciu np. do Algierii oddajemy ich bezpośrednio w ręce tamtejszej policji. Jeśli natomiast chodzi o ochronę statku pasażerskiego, to wtedy patrolujemy cały statek i chronimy przede wszystkim mostek kapitański.
A jakie obiekty ochraniasz?
Obecnie wille na prawie całym wybrzeżu południowej Francji. Osobiście pracuję w Cannen. Często również pracuję w Monako i Monte Carlo.
Z Legii odszedłeś w którym roku?
W 2001.
A firmę założyłeś w którym?
W 2003.
A jak wygląda rozkręcanie firmy?
Jest ciężko. Są bardzo wysokie podatki. W pierwszym roku jesteś zwolniony, ale w drugim płacisz podwójnie, za pierwszy i drugi. Ja myślałem, że będą musiał zamknąć firmę. Mam bardzo dobrego księgowego, który mi pomógł jakoś wyjść na prostą.
Na jakiej ochronie się najlepiej zarabia?
Najwięcej zarabiasz na ochronie osobistej, lecz tam również jest największe ryzyko. Nie ma wpadek, jedna wpadka tracisz klienta i wypadasz z rynku. Zrobisz jakiś błąd i do widzenia.
A jakieś interwencje miałeś?
Tak , takie drobne masz ciągle. Najgorzej pracuje mi się z Arabami, raz że są aroganccy, nie zawsze oczywiście ale przeważnie, mają bardzo dużo pieniędzy i dlatego im się wydaje, że za pieniądze mogą wszystko. Mam kolegów legionistów, którzy stoją na najlepszych lokalach w Paryżu, Monte Carlo, Cannen i którzy często ich nie wpuszczają. Krótka rozmowa, w dupie mam Twoje pieniądze, nie wejdziesz, dlatego że jesteś np. pijany i już.
A jak ich chronisz jak się musisz zachowywać? Jest jakiś ceromaniał?
Tak, oczywiście jest cała etykieta. Musisz wiedzieć, na co sobie możesz pozwolić a na co nie. Pracując z nimi musisz znać kulturę arabską, nie możesz patrzeć im w oczy, niedopuszczalny jest jakikolwiek dotyk. Jeśli złamiesz jakieś zasady to Cię zwolnią od razu, nawet Ci nie powiedzą dlaczego.
Jesteś ich ochroniarzem tylko we Francji czy w Arabii również?
Tylko we Francji, do Arabii oni sami nie jeżdżą. Tam są maksymalnie trzy miesiące w roku. Tyle ile muszą, wtedy, gdy jest ramadan, wtedy wszyscy muszą być na miejscu. Oni sami mówią, że Arabia Saudyjska to nie jest kraj do życia. Tam jest policja religijna, nie ma alkoholu, kobiety nie mogą wyjść same z domu. Dlatego mają duże posiadłości we Francji, Ameryce Południowej, Chinach i tam spędzają prawie cały rok.
Jakie wyglądają relacje w ich rodzinach?
Jest bardzo wielki szacunek do ojca i do matki. To jest niesamowite, bo mój klient, mimo, że ma już ponad 40 lat nie napije się przy ojcu alkoholu. Ojciec jest strasznym tradycjonalistą, nigdy się ze mną jeszcze nie przywitał, nigdy się nie uśmiechnął, nawet na mnie nie spojrzy.
A poza Tobą jakąś ochronę arabską mają?
Nie. Nie wiem, czemu ale nie mają zaufania do Arabów, być może, dlatego mnie wolą ponieważ ja nie znam arabskiego, a przy mnie mają ten komfort że nic nie wypłynie.
Jesteś sam albo jeszcze z kimś?
To zależy, normalnie jestem sam, ale w sytuacjach gdzie może być niebezpiecznie jest nas kilku. Chodzi o to, że on też nie chce za bardzo się afiszować z dużą ochroną. Zawsze mówi, że im więcej dyskrecji tym więcej elegancji, ochrona powinna być skuteczna, ale niewidoczna. Dlatego gdy go chronimy staramy się zawsze być maksymalnie nie widoczni.
Mam pytanie o system Musado. W tym systemie jest posiadaczem 3 dana. W jaki sposób go poznałeś ?
Mówię po niemiecku. W latach 90 tych wpadła mi w rękę niemiecka gazeta o militariach, tam właśnie poczytałem o tym systemie niemieckim, zadzwoniłem, zgłosiłem się i pojechałem na szkolenia.
Mógłbyś go nam przybliżyć?
Musado jest to system military combat, jest trenowany w systemie cywilnym i wojskowym ale został stworzony przede wszystkim na potrzeby Bundeswehry, stworzył go Herbert Gruzynski, urodził się w Katowicach ale uważa się za Niemca. Stworzył go na bazie Hwarangdo, po adaptacji tych technik na potrzeby wojska. Jest to system bardzo dobry ale niestety jego minusem jest to, że jest systemem de facto tylko na potrzeby wojska, brak w nim technik potrzebnych do zastosowań w cywilu. Jego techniki są bezużyteczne do mojej aktualnej pracy, nie ma przygotowania do walki w tłumie, w pociągu, samolocie itp.
Prowadzisz w tej chwili jakieś zajęcia w Musado?
Nie, nie prowadzę. W chwili gdy zacząłem trening z Tomkiem Adamczykiem powiedziałem Panowie dosyć Musado.
Dlaczego Krav Maga?
Miałem do czynienia z Krav Magą od pięciu lat, gdy miałem wypadek spadochronowy podczas którego doznałem urazu kręgosłupa, miałem więcej czasu i zaczęli do mnie ludzie przychodzić aby ich uczyć Musado, rozmawiając z ćwiczącymi dowiedziałem się o Krav Maga i wysłałem ludzi na szkolenie KM, które odbywało się w Marsylii. Tam jest filia KM prowadzona przez bardzo dobrego instruktora francuskiego Richarda Douieba, tzn. nie przez niego osobiście lecz przez jego zastępcę, jego numer dwa Nagim Elkebar, jest to bardzo dobry instruktor ma 3 dan w KM. No i ja tam wysyłałem moich ludzi, tak że ci wszyscy którzy tam trenowali mają obecnie stopnie mistrzowskie w KM. Tak, że poznałem Krav Magę dzięki nim i że mi się na tyle spodobało, że zrezygnowałem z treningów Musado.
A jaki był powód, że nawiązałaś kontakt z Instytutem Krav Maga Polska?
Powiem Ci szczerze, zniechęciło mnie to, że w KM francuskiej praktycznie ćwiczy się tylko wersję cywilną, Na zasadzie samoobrony. We Francji nie ma Krav Magi policyjnej, nie ma militarnej, jest tylko system samoobrony i to mnie nie przekonało. Dla mnie jako właściciela firmy security to jest za mało, nie spełnia wszystkich moich potrzeb, sami moi ludzie, którzy mają w tamtej wersji stopnie mistrzowskie mówią, że musimy dalej robić Musado, ponieważ brakuje im tych technik w pracy. Dlatego szukałem dalej i nawiązałem kontakt z Tomkiem Adamczykiem. Ponieważ tutaj mam to, czego ja potrzebuję, czyli techniki interwencji, walkę w tłumie, w pociągu, w tramwaju, samolocie współpracuję z Instytutem Krav Maga Polska.
A jakie są reakcje Twoich czarnych pasów na to co teraz robicie?
Na dzień dzisiejszy, powiem Ci, że nie wiem jak jest u Douieba ale ci co trenują w Marsylii są zniechęceni ponieważ stanęli w miejscu, nie poznają nic nowego, nie rozwijają się. W tej chwili non stop robią to samo plus techniki z kaset a to im nie odpowiada, ponieważ z kaset mogą to robić sami, dodatkowo dołącza do KM techniki z innych stylów, ale to już nie jest KM, robi np. takie seminaria gdzie jest penchak silat, i potem na treningach miesza to z technikami Krav Magi.
A na przykład trening w tramwaju lub CQB?
Tego nie ma, tego nie ma nigdzie, tylko w Polsce. O takim czymś nigdy nie słyszałem, mimo że trenowałem z Anglikami podczas specjalnych kursów ochrony, gdy przyjechałem do Polski i po raz pierwszy to zobaczyłem to dla mnie to był szok.
Ale osiągnąłeś naprawdę wiele.
Wiesz, ja miałem fajny pomysł, ale poza tym pomógł mi bardzo senator Jean Francois Picheral, również były legionista, i colonel (pułkownik) Kiefer - Aydat również były legionista to oni spowodowali, że bardzo wiele drzwi się przed mną otwarło, to ich listy polecające umożliwiły mi realizację moich planów.
W Polsce masz jeszcze jakąś rodzinę?
Nie, nie mam już nikogo. Moi rodzice zmarli, moją rodziną jest żona i synek pięcioletni Georges Michel. Czyli po polsku Jerzy Michał. Jego imię nie wybrałem przypadkowo. Mają swoją symbolikę. Dlatego Jerzy ponieważ św. Jerzy jest patronem polskiej kawalerii, najlepszej na świecie a Michał ponieważ św. Michał jest patronem spadochroniarzy.
Chciałbyś, aby Twój syn służył w Legii?
Nie. Moja żona jest lekarzem chirurgiem, bardzo dobrym, moi marzeniem jest żeby również został lekarzem i że gdyby ewentualnie poszedł do wojska to tylko jako lekarz.
Co sądzisz na temat tego, co w Polsce się pisze o Legii Cudzoziemskiej?
Wiesz, co, nie wszystko czytałem, ale głupie takie te artykuły. Chce mi się śmiać przede wszystkim z tego jak tam piszą o rekrutacji kryminalistów do Legii, że są żądni krwi i te inne głupoty, które się w głowie nie mieszczą. Legia to jest normalne wojsko. To jest wojsko, które daje ludziom inne możliwości, przyjeżdżają Polacy, którzy nie mają żadnego zawodu, nie znają języka, nie mają pieniędzy a to jest dla wielu jedyna szansa żeby jakoś odbić się od dna, żeby zacząć normalnie funkcjonować, żeby sobie ułożyć życie. Nie ma już takich wojen jak kiedyś, teraz podstawą są misje pokojowe, humanitarne. Legia robi najgorszą robotę, jest wszędzie, to, że tam człowiek idzie, to nie idzie na wakacje, na to, aby dostać tam pieniądze i obywatelstwo trzeba ciężko zapracować. Dla mnie w ogóle nie do pomyślenia było to, że w Polsce się tych ludzi ścigało, w Kosowie pracowaliśmy z polskimi policjantami, wykonywaliśmy tą samą robotę, to była największa głupota. Większość chłopaków jest po kontuzjach, co jest spowodowane bardzo wysokim poziomem szkolenia, ale że opieka medyczna jest bardzo dobra więc nie musisz się bać, że ktoś Cię zostawi samemu sobie.
Uważasz się za spełnionego człowieka?
To trochę niezręczne pytanie dla mnie, bo to nie ładnie mówić o sobie, ale powiem to co dowiedziałem się od znajomych, jestem przedstawiany jako wzór w Legii, że po Legii można do czegoś dojść, można zrobić karierę i osiągnąć sukces w życiu. Na tych wszystkich zebraniach gdzie są obecni oficerowie i podoficerowie, mówią o mnie, że jest taki ktoś kto do czegoś doszedł. Tak uważam się za spełnionego człowieka. Oczywiście nie osiągnąłbym tego wszystkiego sam, to co mam to tylko dlatego że mam taką ekipę. Dzięki mojej pracy poznaję takich ludzi jestem w takich miejscach, że gdyby nie ona nigdy bym nie miał takich możliwości.
Dziękuję za rozmowę .
Dziękuję również.