Strona główna » Relacje z turniejów » Mistrzostwa Świata Shinkyokushin Tokio 2007

Mistrzostwa Świata Shinkyokushin Tokio 2007

MŚ Shinkokushin 2007 Tokio

W dniach 13-14 października 2007 r. w Tokio odbyły się 9 Mistrzostwa Świata w Shinkyokushinkai Karate.
NPO World Karate Organization Shinkyokushinkai jest funkcjonującą od 2003 roku nazwą dawnej International Karate Organization Kyokushinkai (IKO 2).
Rok 2003 był przełomowy, kierujący IKO 2 Kenji Midori uznał, że w wyniku gwałtownego wzrostu na świecie jak i w samej Japonii liczby organizacji wywodzących się z dawnego Kyokushinkai Sosai Oyamy i jednoczesnego używania przez nie wszystkie nazwy Kyokushinkai, ludzie spoza organizacji jak i sami zawodnicy powoli tracą rozeznanie w kolejnej numeracji organizacji IKO i w wyniku tego sama organizacja powoli traci tożsamość, postanowił, więc zakończyć prawie dziesięcioletni proces z kierującym IKO 1 Akiyoshi Matsui o prawo do używania znaków, nazwy i oficjalnej kontynuacji dawnej organizacji IKO Kyokushinkai, gdyż jego zdaniem dalsze procesowanie stało się bezprzedmiotowe.
W wyniku porozumienia między organizacjami proces został zakończony a IKO Kyokushinkai została ponownie zarejestrowana jako NPO World Karate Organization Shinkyokushinkai. Należy tutaj dodać, że powyższe zmiany dotyczyły tylko Japonii, w Europie organizacja nadal funkcjonuje jako EKO - European Kyokushin Karate Organization. W ciągu kilku następnych lat znaczna większość państw członkowskich zdecydowała się na wprowadzenie znaków Shinkyokushinkai lub używanie obok nowego również i starego kanji i kanku Kyokushinkai.
WKO jest to w chwili obecnej najliczniejsza i najprężniej działająca organizacja Kyokushin w świecie i grupuje większość osób, które tworzyły dawne Kyokushin.
Z Polski do Japonii wyjechała czteroosobowa ekipa w skład, której wchodzili zawodnik Maciej Kopec, Branch Chief Jacek Baranowski i trenerzy Tomasz Basiak i Dariusz Zdebel. Mistrzostwa Świata są imprezą odbywającą się w cyklu olimpijskim, czyli raz na cztery lata, są również jedynymi mistrzostwami świata sportów walki, które odbywają się jedynie w kategorii open, czyli bez podziału na kategorie wagowe. Żeby brać w nich udział nie wystarczy wysłać tylko zgłoszenie, lecz również trzeba otrzymać oficjalne zaproszenie, gdyż w odróżnieniu od innych organizacji Kyokushinkai WKO wyznacza sztywne limity zawodników, w tym roku było to 128 mężczyzn i po raz pierwszy w historii 32 kobiety. Każdy zawodnik wraz z zaproszeniem otrzymuje bilet lotniczy i ma całkowicie pokryte koszty udziału. Shinkyokushin jest jedyną organizacją na świecie, która finansowo może sobie na to pozwolić.
Do Tokio polecieliśmy dwa dni wcześniej, po 11 godzinnym locie z Kopenhagi wylądowaliśmy na lotnisku Narita. Przeżyłem szok, terminal drugi (są trzy) ma prawie 60 bram i wszystkie czynne, w życiu nie widziałem naraz tylu Airbusów i Jumbo Jetów. Schodzimy na dół do ekspresu i kolejny szok pięć minut zajmuje przejazd szybką koleją pomiędzy samymi terminalami ! Szok, to jest dobre określenie, ponieważ towarzyszył mi od pierwszego do ostatniego dnia pobytu, łącznie z zatrzymaniem na obskurnych, śmierdzących i zabrudzonych dworcach Centralnym i katowickim. Jedno jest pewne drugiej Japonii nie zbudujemy nigdy, niestety nawet od tej pierwszej oddziela nas cała epoka.
Ale wracając do tematu, z ekspresu wyszliśmy na stacji Shinjuku, która jest wielkości naszych dużych dworców, Shinjuku znaczy Nowe miasto i jest to główne centrum Tokio, nagromadzenie największych wieżowców i gmachów użyteczności publicznej. W tej dzielnicy mieliśmy również hotel. Po wyjściu pierwsze zderzenie ze stereotypem, okazało się, że nie wszyscy mówią po angielsku, mało tego, mój słaby inglisz okazał się na całkiem wysokim poziomie w porównaniu z miejscowymi. W końcu przedarliśmy się do hotelu. Po zakwaterowaniu wyjście na miasto, wchodzimy do metra i nogi się pod nami ugięły, metro jest oznaczone kilkunastoma różnymi kolorami a jego mapa przypominała układ krwionośny człowieka. Moje pierwsze spotkanie z miastem również ukazało jak błędne były moje wyobrażenia, na miejscu okazało się, że jedzenie jest w cenach porównywalnych z naszymi, obiad w restauracyjce, których są setki albo i tysiące wynosi około 30 - 50 złotych, litr benzyny około 3 złotych, cena biletu do metra 2- 3 zlote, przy pensjach wielokrotnie przewyższających nasze, nic tylko gratulować dobrych rządów. Kolejne zaskoczenie to natężeniu ruchu na ulicach, po Tokio jeździ w porównaniu z Polską bardzo mało aut, Japończycy w ogromnej większości korzystają wyłącznie z metra, kolejna sprawa to czystość, ale to już mnie nie zaskoczyło, ponieważ jedynym krajem, w którym widziałem wszechobecny brud a służby oczyszczania miasta cierpią na chroniczną i wręcz patologiczną niewydolność jest tylko Polska. Jednak najbardziej zaskoczyła mnie liczba bezdomnych, nocami śpią na rozwiniętych kartonach we wszystkich bocznych ulicach. Wynajem mieszkania w Tokio to kwota około 2000 złotych miesięcznie. Z tym, że kwestia bezdomnych w Japonii to chyba kwestia wyboru a nie braku pracy. Jeśli chodzi o pracę, to tutaj spełniły się moje wyobrażenia, godzina szczytu w Tokio to 23, wtedy wracają wszyscy do domów, ogólnie to Japończycy bardzo długo pracują, o wiele dłużej niż w Polsce, po pracy idą się odstresować albo do wszechobecnych knajpek, albo nocnych klubów, których jest równie wiele albo do salonów gier, gdzie grają wszyscy bez górnej granicy wieku. I jeszcze jedno co mnie bardzo zdziwiło to, to  że, w ogóle na mieście nie widać dzieci, pierwszy raz je zobaczyłem dopiero w dniu finałów na hali.
Same mistrzostwa podzielone zostały na dwa dni, w pierwszym do późnych godzin wieczornych odbywały się eliminacje, w drugim finały.
Zawodnicy zostali podzieleni na cztery bloki po 32 w ramach, których odbywały się walki eliminacyjne, wśród wielkich nazwisk pojawili się przede wszystkim Japończycy Mistrzowie Świata z przed czterech i ośmiu lat Kunihiro Suzuki i Norichika Tsukamoto, Takayuki Tsukagoshi, Rosjanie Denis Grigoriev, Roman Nesterenko, Bułgar Valeri Dimitrov oraz Litwin Donatas Imbras. Cała impreza odbywała się na hali Tokyo Metropolitan Gymnasium, mieszczącej kilkanaście tysięcy widzów. Po obydwu stronach umieszczono wielkie ekrany dzięki którym, każdy z obojętnie jakiego miejsca dokładnie widział przebieg walk. Po rozpoczęciu imprezy przez Shihana Kenji Midoriego ruszyła pierwsza seria 64 walk, w walkach przede wszystkim wykruszyli się zawodnicy z krajów egzotycznych takich jak Pakistan, Indie, Sri Lanka, Curacao, Uzbekistan, Malawi. Walki często przegrywali po jednym uderzeniu. Wielcy faworyci przeszli przez pierwszą serię właściwie niespoceni. Wielką formę pokazał Tsukamoto wygrywając z Węgrem Buzasem w wyniku zastosowania techniki kaiten. Dobre przygotowanie pokazał również Francuz Johnny Desmedt, Rosjanie Khudyakov, Szewczenko, Litwini Milewskij, Gudauskas, Pavilionis, Japończycy Maegava, Sakamoto, Nomoto, Watanabe, Yamada ,Bułgar Draganov, ChinczykWang, Szwed Collin, Węgr Balogh oraz reprezentant Kazachstanu Leonov. Niestety nasz zawodnik Maciek Kopeć po początkowo wyrównanej walce uległ Japończykowi Satoshi Niiho.
Po serii wstępnej rusza druga kolejka walk wszyscy faworyci wygrywają walki bez najmniejszego problemu, trochę sensacyjna jest przegrana Duńczyka Jakobsena z Kostarykańczykiem Espinozą, Tsukamoto znowu efektownie wygrywa tym razem ze Szwedem Almenem, coraz częściej jest wymieniany jako główny faworyt zawodów. Wielka gra zaczęła się w trzeciej rundzie. W bloku A Tsukagoshi bez problemu wygrywa z Izraelczykiem Brahmanem, jednak w kolejnej walce Sakamoto nieoczekiwanie przegrywa z Ukraińcem Kasatanovem, który jednak po tej walce jest straszliwie obity, Maegawa po dogrywkach pokonuje Milewskiego a Grigoriew bez najmniejszego problemu pokonuje Bułgara Draganowa. W bloku B Dymitrow przechodzi Collina, Węgier Balogh nieoczekiwanie wygrywa z  Rosjaninem Andrushko który wcześniej wyeliminował Johnnego Desmedta. W kolejnej walce Gudauskas wygrywa z bardzo dobrze przygotowanym Grekiem Melikiadisem a Suzuki wymęczył zwycięstwo z Rosjaninem Netchaevem, po tej walce jednak widać, że Suzuki nie będzie mistrzem, i wyraźnie brakuje mu formy. W bloku C, Pavilionis pokonuje Japończyka Nomoto, w następnej doskonale przygotowany filigranowy Szewczenko zwycięża po ciężkiej walce z Watanabe, jest jednak bardzo pokiereszowany w wyniku tego pojedynku, po nim kolejny Japończyk Kuno pokonuje Espinozę, w ostatniej walce tego bloku Imbras eliminuje kolejnego Japończyka Aoyagi. Jako ostatni idzie blok D, w pierwszej walce świetnie przygotowany Nesterenko zwycięża z Japończykiem Tanigawą, europejska publiczność szaleje od dawna nie było takiego pogromu Japończyków, w drugiej walce Leonov wyłącza następnego Japończyka, odpada Mori, jednak Leonov koszty tej walki odczuje w kolejnym pojedynku, w trzecim starciu świetny Yamada wygrywa z Gruzinem Nikatsadze, w ostatniej walce tego dnia Tsukamoto w wyniku idealnego kopnięcia z przewrotu wygrywa z Brazylijczykiem Garcia. Hala szaleje, Tsukamoto jest rewelacyjny. Wszyscy zgodnie jego typują na mistrza swiata.
Na drugi dzień zjawiamy się wcześnie na finały, przed halą zatrzymujemy się zaskoczeni, widzimy kilometrowe kolejki do kas i do wejść, wchodzimy na halę, wszystkie sektory wypełnione po brzegi, czuję się niemal jak na jakimś święcie religijnym. Zaczyna się prezentacja szesnastu najlepszych zawodników tylko sześciu Japończyków, czterech Rosjan, trzech Litwinów, po jednym reprezentancie Bułgarii, Węgier, Kazachstanu. Po tym następuje oficjalne otwarcie Mistrzostw przez Shihana Kenji Midori.
Rozpoczyna się tameshiwari. Zawodnicy ustawiają się do desek, pierwsza seria rozbicie pięścią (seiken), następuje jęk zawodu deski Tsukamoto nie złamały się, ponowna seria, poszły. Słychać ulgę na widowni. W drugiej serii rozbicie piętą, Tsukamoto bierze pięć, wysoko wyskakuje do góry, poszły. Trzecia seria shuto, i znowu jęk tym razem dwóch Japończyków nie rozbija, Suzuki i Tsukamoto, deski strzelają dopiero w powtórnej kolejce, ostatnie rozbicie to łokieć, tutaj łamią się bez problemu.
Zaczyna się widowisko, osiem najlepszych walk przed nami. Tsukagoshi dosłownie rozjeżdża przez ippon niewielkiego i mocno rozbitego Khudyakova, w kolejnej walce Grigoriew eliminuje Maegawę, trzecia walka fenomenalny Dimitrov dosłownie bawi się Baloghiem i bez problemu przechodzi dalej, w czwartej walce widać jak bardzo nie trafił z formą Suzuki, Gudauskas nie daje mu najmniejszych szans i przechodzi do ćwierćfinałów, w piątej walce mocno rozbity Szewczenko spokojnie wygrywa z Pavilionisem lecz dla wszystkich jest już jasne iż dla niego to jest ostanie zwycięstwo, następnie gigantyczny Imbras eliminuje Kuno, kolejny Japończyk odpada, w przedostatniej walce Nesterenko  wygrywa bez problemów z Leonovem a w ostatniej spotykają się Japończycy, Tsukamoto z Yamadą, wszyscy są pewni że Yamada się podłoży aby ułatwić drogę Tsukamoto, dzieje się jednak coś zupełnie innego. Następuje ostra walka, hikiwake a więc dogrywka, po dogrywce kolejne hikiwake, znowu nie widać rozstrzygnięcia, kolejna dogrywka i znowu to samo, w końcu Tsukamoto wygrywa różnicą rozbitych desek 19 do 15. Piękna walka, lecz już jest jasne, że w przypadku lepszych przeciwników Tsukamoto aż tak dobrze nie walczy, mistrzem nie będzie. Po pokazach dzieci rozpoczynają się walki ćwierćfinałowe. W pierwszej Tsukagoshi zwycięża z Grigorievem, w drugiej fenomenalny Valeri Dimitrov poprzez ippon eliminuje Gudauskasa, w następnej następuje to co było do przewidzenia Donatas Imbras demoluje małego i mocno rozbitego Maxima Shevchenko, w ostatniej walce po kolejnych dogrywkach Roman Nesterenko wygrywa i wyłącza z dalszej walki Tsukamoto, znowu rozstrzyga stosunek desek tym razem 20 do 19 na korzyść Rosjanina. Następuje jęk zawodu, w pierwszej czwórce tylko jeden Japończyk, i to nie faworyt, Tsukagoshi to brutalna siła, zero polotu, "tsuki, tsuki, low kick", walki ma nieciekawe, ale idzie jak czołg, jest nie do rozbicia. Kolejne pokazy, rozbicie brył lodu i w końcu półfinały.
Jako pierwszy praktycznie nieoficjalny finał. Tsukagoshi kontra Dimitrov. Walka wyrównana więc na korzyść Dimitrova, który 26 kilogramową różnicą wagi w przypadku kolejnego hikiwake przechodzi dalej, ale wtedy po raz pierwszy w historii Japończyk nie byłby w finale, sędziowie wskazują więc na Japończyka, towarzyszą im megagwizdy, co nie zmienia faktu iż najlepszy zawodnik turnieju Valeri Dimitrov walkę przegrywa. W drugim półfinale Imbras pokonuje bez problemu Nesterenko. Walka o trzecie miejsce jest nagrodą pocieszenia dla Dimitrova, który w pięknym stylu pokonuje Rosjanina. Wszyscy czekają na finał.
W końcu się zaczyna, Tsukagoshi kontra Imbras. Japończyk od początku ma dużą przewagę jego low kicki demolują Litwina, sekundy dzielą go od nokautu. W końcu finał się kończy Tsukagoshi zostaje mistrzem świata. Hala wydaje się być żywym organizmem.
Zakończeniem wielkiej imprezy była uroczysta sayonara, na której można było spotkać i porozmawiać z wszystkimi wielkimi lat ubiegłych jak i chwili obecnej Kyokushinkai Karate, obecni byli Kenji Midori, Keiji Sanpei, Kaneda Kazumi, Brian Fitkin, Howard Collins, Attila Meszaros, Isao Kobayashi, Romas Vitkauskas, Kunihiro Suzuki, Norichika Tsukamoto. Valeri Dimitrov i wielu innych.
Podsumowując wielki kraj, wielkie widowisko, niemalże z pogranicza mistycyzmu, żeby to zrozumieć trzeba to przeżyć. I na koniec jeszcze jedna refleksja, tym razem odnośnie kibicowania, przeżyłem coś co mnie zaskoczyło, gdy Litwin Milewskij przegrywał na macie z Maegawą i Litwini widząc to byli w szoku i umilkli, to do kibicowania poderwali się Rosjanie, na całej hali było słychać "Litwa, Litwa", to pozwoliło otrząsnąć się z szoku kibicom litewskim i zaraz było słychać "Lietuva, Lietuva" do końca mistrzostw Rosjanie kibicowali Litwinom a Litwini Rosjanom, nawet gdy walczyli ze sobą wszystko było we wspaniałej sportowej atmosferze, i to było takie inne od tego naszego polskiego kibicowania, od tej nienawiści narodowej którą przenosimy na hale i stadiony. W Japonii byliśmy jeszcze dwa dni, po powrocie powitał as nieczynny terminal drugi na Okęciu, brud na dworcach i stare pogierkowskie wagony, smutne to było porównanie.

Wyniki:

 

1:  Takayuki Tsukagoshi [Japonia]

 

2: Donatas Imbras [Litwa]

 

3: Valeri Dimitrov [Bułgaria]

 

4: Roman Nesterenko [Rosja]

 

5: Maxim Shevchenko [Rosja]

 

6: Darius Gudauskas [Litwa]

 

7: Norichika Tsukamoto [Japonia]

 

8: Denis Grigoriev [Rosja]

 

Duch Samuraja: Vasily Khudyakov [Rosja]

 

Najlepszy technik: Valeri Dimitrov [Bułgaria]

 

Najlepsze Tameshiwari: Maxim Shevchenko [Rosja]

 

Równocześnie zostały po raz pierwszy rozegrane mistrzostwa świata kobiet. Gdzie zwycięstwo bezspornie uzyskała niesamowita Węgierka Weronika Szovetes.