Strona główna » Relacje z turniejów » Mistrzostwa Świata MuayThai Busan 2008

Mistrzostwa Świata MuayThai Busan 2008

Mistrzostwa Świata w MuayThai Busan 2008

Od dwudziestu lat jeżdżę na zawody sportowe w ramach różnych sportów walki i o różnej randze. Również sam wielokrotnie byłem organizatorem zawodów sportowych, więc mam raczej dość duże doświadczenie jako organizator. Na zawodach zawsze możemy zaobserwować jakieś potknięcia, niekiedy mniejsze niekiedy większe, ale zawsze brakuje czegoś do doskonałości, choć należy przyznać, iż w przypadku zawodów rangi Mistrzostw Świata lub Europy organizatorzy podnoszą poprzeczkę coraz wyżej. Jednak zawsze pozostaje pewny niedosyt.
Tym razem po raz pierwszy w życiu byłem na imprezie niemal doskonałej. A były nią organizowane w ramach Igrzysk TAFISA World Sport For All Games Mistrzostwa Świata w MuayThai.
Igrzyska TAFISA i w ich ramach organizowane wszystkie zawody cząstkowe objęte były oficjalnym patronatem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, co powodowało znaczne podwyższenie standardów zarówno organizacyjnych jak i sportowych a także porządkowych. W ramach igrzysk zaprezentowało się ponad dwadzieścia różnych dyscyplin sportu wśród których mogliśmy zobaczyć poza MuayThai również Wu Shu, Sambo, odmianę zapasów oraz sport na pograniczu Tae kwon do. Sztandarową imprezą było jednak MuayThai. Łącznie w całych igrzyskach brało udział ponad 10000 zawodników.
Na temat Korei, jej infrastruktury i technologii już się wypowiadać nie będę, bo szkoda czasu i miejsca a każdy mój kolejny powrót do kraju i porównanie tego co jest w krajach które startowały z o wiele gorszego pułapu z osiągnięciami naszej dwudziestoletniej demokracji wywołuje u mnie coraz większą traumę i depresję. Dla porównania można tylko powiedzieć, że całe nasze stołeczne Okęcie w całości by się zmieściło w jednej odnodze tylko jednego terminala w Seulu, a w samym Busan jest więcej autostrad niż w całej Polsce, wyżywienie jakby nie patrzeć również o wiele tańsze, za 20000 wonów czyli około 40 złotych w knajpie dostawało się takie porcje, że ich w dwójkę nie dało się zjeść. Koszt benzyny około 3 złotych za litr, więcej nie piszę, bo znowu czuję nadchodzącą depresję.
Wracając do Mistrzostw, po wylądowaniu w Seulu wszystkie ekipy zostały odwiezione do Busan gdzie zostaliśmy zakwaterowanie w pięciogwiazdkowym Lotte Hotel, tym samym gdzie podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej kwaterowały władze FIFA. W tym hotelu również był sztab mistrzostw, sekretariat no i wszystkie zebrania władz.
Jeśli chodzi o Busan to jest jakby w połowie drogi pomiędzy Tokio a Bangkokiem, wyglądem i atmosferą przypomina miasta japońskie jednak czystością, zapachami niestety miasta południowo wschodniej Azji. Mamy nagromadzenie super technologii, drapaczy chmur pomieszanych z śmieciami i odpadkami.
Na drugi dzień po przylocie zostaliśmy zawiezieni specjalnymi autokarami na oficjalne otwarcie Igrzysk. I szczerze mówiąc otwarcie było oszałamiające, poczułem się jak na olimpiadzie. Cała ceremonia trwała ponad dwie godziny, otrzymaliśmy spektakl w którym została zawarta kultura i historia Korei oraz kultura i historia wszystkich kontynentów. Wielkie i wspaniałe przedstawienie teatralne, którego ukoronowaniem pierwszej części był wielki pokaz gry na tradycyjnych koreańskich bębnach. Po pierwszej części był oficjalny przemarsz przedstawicieli wszystkich sportów a następnie rozpoczęła się druga część, w której prezentowały się poszczególne dyscypliny sportu. Widać było ogrom pracy włożonej w przygotowanie tak wielkiej imprezy.
Następnego dnia zaczęły się już Mistrzostwa Świata w MuayThai. Cykl dnia nie zmieniał się już praktycznie do samego końca, rano od 6 do 8 waga, potem śniadanie, od 11 do 20 lub 21 walki, potem powrót do hotelu. Cały czas należy pamiętać iż w MuayThai walczący zawodnicy muszą trzymać wagę codziennie, nie zakwalifikowanie się do kategorii wagowej automatycznie powoduje dyskwalifikację, powoduje to dodatkową uciążliwość szczególnie dla zawodników których waga jest na pograniczu kategorii. Zaraz po śniadaniu sędziowie zostali przewiezieni na halę, cały czas były podstawiane specjalne autokary jeżdżące pomiędzy hotelem a halą. Naradę sędziów prowadził Prezydent IFMA dr Sakchye Tapsuwan. Cały czas podkreślał, że praca sędziów jest najważniejsza na zawodach, zawodnicy zapomną zły hotel, zapomną złe wyżywienie, zapomną nawet złą organizację, ale nigdy nie zapomną niesprawiedliwych werdyktów. Sędziowie nie powinni kierować się sympatiami do krajów, do osób, religii, powinno liczyć się tylko jedno, walka a wygrywać powinienem zawsze najlepszy. Po naradzie rozpoczęły się walki.
Zawody toczyły się jednocześnie na trzech ringach, ring A klasa A czyli praktycznie zawodnicy zawodowi, ring B klasa B czyli amatorzy oraz C czyli juniorzy i kobiety. Z Polski do Korei jako sędzia pojechałem tylko ja, więc czułem się naprawdę wyróżniony, gdy zostałem przydzielony do ringu A.
Walki rozgrywały się na kilkunastotysięcznej hali sportowej umieszczonej w kompleksie sportowym zawierającym między innymi stadion do baseballa oraz Asiad Stadion, ten sam gdzie nasi piłkarze dostali lanie na Mundialu. Wszystkich zawodników było mniej niż w zeszłym roku, na co na pewno złożyły się o wiele wyższe koszty, w Korei łącznie startowało ponad 400 zawodników. Należy jednak podkreślić, że mniejsza liczba zawodników wcale nie oznaczała mniejszego poziomu, w A klasie nie było walk słabych, wszyscy zawodnicy reprezentowali bardzo wysoki poziom i doskonałe przygotowanie techniczne, jednak sztandarową klasę zdominowali zawodnicy Tajlandii, Białorusi, Ukrainy oraz Rosji. Na 14 finałów Tajowie zdobyli aż 6 medali złotych, ich przygotowanie techniczne było fenomenalne, jeśli chodzi o przygotowanie wytrzymałościowe i siłowe to dalej jesteśmy za nimi kilka lat świetlnych, długo jeszcze będą dominować w lekkich wagach, jeśli chodzi o wagi ciężkie to ring zdominowali Białorusini zdobywając łącznie 5 złotych medali, kolejne dwa zdobyli Rosjanie a tylko jeden Ukraina. Ukraina w zeszłym roku była drużynowym mistrzem świata, w tym roku niestety gdzieś nastąpił błąd szkoleniowy ponieważ zawodnicy wyraźnie nie mieli formy i walki finałowe przegrywali w wyraźny nie podlegający dyskusji sposób, również Rosja w tym roku wypadła poniżej oczekiwań zdobywając tylko dwa złota w klasie A. Zupełnym zaskoczeniem była jednak całkowita dominacja Białorusinów w ciężkich wagach, byli doskonale przygotowani jak i maksymalne zmotywowani, długo się zastanawiałem gdzie tkwi sedno ich wyników, w końcu wyjaśnili mi to sami Białorusini, cały wyjazd pokrywa Ministerstwo Sportu, za złoto otrzymują 2500 dolarów, srebro 2000, brąz 1500, trenerzy otrzymują nagrody w wysokości 70% tej kwoty, biorąc pod uwagę że średnia płaca na Białorusi to 500 dolarów, przeliczając na złote zawodnicy powinni otrzymywać z Ministerstwa odpowiednio 10000, 8000 i 6000 złotych a trenerzy od 7000 do 4000 złotych i tutaj mamy sedno motywacji Białorusinów, nasi zawodnicy muszą biegać za sponsorami ponieważ w naszym kraju wszystko zjada piłka nożna.
Jeśli chodzi o Polaków to zdobyliśmy następujące miejsca:


Klasa A
Daniel Sołtysiak – brąz kategoria do 91 kg
Klasa B
Jan Błachowicz - złoty medal do 91 kg
Joanna Jędrzejczyk – srebro do 57 kg
Krzysztof Cieciura – srebro do 81 kg
Marek Matuła – srebro powyżej 91 kg
Juniorzy
Rafał Tomasik – srebro do 63,5 kg
Marcin Łepkowski – brąz do 67 kg
Oczywiście nasze oczekiwania były większe ale słowa uznania należą się naszemu znanemu zawodnikowi Rafałowi Simonidesowi który podjął się trudów bycia trenerem kadry, Rafałowi dzięki bardzo trudnej pracy udało się stworzyć prawdziwy team, co zyskało uznanie wśród kibiców i władz IFMA, które przydzieliły Polsce tytuł najlepiej zgranego i przyjacielskiego zespołu.