Strona główna » Artykuły » Howard Collins

Howard Collins

Howard Collins

Jest to wyciąg z książki Shihana Collinsa, The Absolute Karate (zastosowanie Kyokushin). Oryginalna opowieść została napisana przez Shihana Mikaela Soderkvista.
Sosai Oyama urodził się jako Hyung Yee Choi 27 lipca 1923 roku we wiosce Waryongri Yong-chi-myonchul Na Do, niedaleko miasteczka Kinje, w pobliżu Gunsan w południowo-zachodniej Korei. Wioska ta znajduje się niedaleko Morza Żółtego, które od wieków było zajmowane / okupowane przez chińskich i japońskich piratów, znanych znanych niszczycieli, siejących spustoszenie wzdłuż wybrzeża.
Yong Hyung Yee był jednym z niewielu szczęśliwców w prowincji Cholapuk. Do, która należała do klanu Yangban - jego pochodzącej z arystokracji rodziny. Zarówno ojciec, Sun Hyang, Hyung Yee, jak i jego trzej bracia mieli niebywale silną posturę. Bogata rodzina, posiadająca ogromny majątek i jego ojciec - burmistrz miasta Kinje. Droga do Szkoły Podstawowej Yongee była brudna i wąska; Hyung Yee był zmuszony polubić wspólne pokonywanie owego dystansu łącznie z innymi dziećmi. Jego klasa liczyła sobie 60 uczniów, cała szkoła 400. W wieku 13 lat przeprowadził się do swojej cioci w Seulu, gdzie rozpoczął naukę w gimnazjum.
Hyung Yee nieszczególnie interesował się szkołą. Bardzo lubił przebywać poza domem, często łowił ryby i pływał ze swoimi kolegami. Najbardziej interesował go sport. Brał udział w rozgrywkach piłki nożnej i biegach. Chociaż nie wykazał żadnego zainteresowania kiedy jego bracia chcieli nauczyć go boxingu, wolał sztukę walki - Chabee. Kiedy miał 9 lat zaczął trenować Chabee i wykorzystywał każdy moment podczas treningów.
Styl / sztuka walki Chabee pochodzi z okresu Koryo (912-1392). Wcześniej, koreański półwysep został zjednoczony przez królestwo Silla. Techniki walki z okresu Silla były połączeniem chińskich i koreańskich sztuk walki, w kombinacji z chińskimi technikami uderzania dłonią. Różniły się one od tych starych koreańskich sztuk walki opartych na walce, obejmującej techniki uderzenia głową, łokciem i nogami. W czasie Koryo, półwysep koreański kwitnął, zarówno materialnie jak i kulturowo. Oprócz tego wtedy powstała tzw. reguła 18-tu technik. Nieco później, powstała reguła 36-ciu technik; w połączeniu te dwa systemy przyczyniły się do powstania Chabee.

Pierwszym idolem Hyungu Yee'a był zapaśnik Shirum. Shirum jest koreańską odmianą japońskich zapasów sumo. Każdego lata w czasie żniw, organizowano uroczystość, której punktem kulminacyjnym był wielki turniej Shirum. Wielu zapaśników, zwłaszcza z północy przychodziło na zawody, aby wziąć w nich udział. Wielu silnych żniwiarzy miało możliwość sprawdzenia swojej siły, w walce z mężczyznami z sąsiedztwa. Przez kilka dobrych lat, silny mężczyzna z południa całkowicie zdominował zawody.
Został idolem dla młodego Hyunga Yee, który zawsze był u jego boku podczas takich uroczystości. Kiedy siłacz z południa wygrywał w zawodach, wzywał na pojedynek innych. Kiedy nie było chętnych, pytał ponownie, ale tym razem aroganckim i obelżywym tonem ... . Wtedy niski, chuderlak z północnej części Korei wystąpił. Hyung Yee znał go, ponieważ pracował w posiadłości ziemskiej jego ojca. Hyung Yee również wiedział, że jest on poczciwym facetem o imieniu Yi.
Yi opowiadał Hyung Yee'owi wiele historyjek o ziemi na Północy. Nikt nie pomyślał, nawet Hyung Yee, że Yi ma jakiekolwiek szanse ze swoim przeciwnikiem - zwycięzcą zawodów. Zapaśnik, pewny swojego łatwego i szybkiego zwycięstwa zaatakował przeciwnika, gdy ten uderzył go z całej siły pięścią w twarz. Uderzenie było tak silne, że ten upadł na ziemię. Po chwili został powalony kilka razy, i musiał się poddać, po czym wzięto go do pobliskiego szpitala. Hyung Yee znalazł sobie nowego idola; być może to zdarzenie wywarło na nim wpływ, chociaż Hyung Yee znany był z tego, że nigdy nie odmawiał kiedy go wzywano do walki. Hyung Yee usiłował namówić Yi aby go uczył Chebee, dzięki czemu odniósłby sukces w przyszłości. Przed Hyungem Yee otwarł się nowy świat; trenował z Yi do czasu, kiedy tamtemu nie skończył się kontrakt.
Oczywiście Hyung Yee był zrozpaczony, wtrącił swojego trenera, ale równocześnie przemawiała przez niego duma i pewność siebie. Bez obecności Yi, Hyung Yee wciąż był niespokojnym dzieciakiem. Ponieważ Hyung Yee był o wiele wyższy i lepiej zbudowany, niż dzieciaki w jego wieku, często musiał im pomagać, np. w walkach. Czasami przeciwnicy byli nawet o trzy lata starsi, jego przyjaciele nazywali go "Małym Patronem".
Jego brak spokoju, a czasem i nieostrożność często były widoczne w jego naiwnym zainteresowaniu dziewczynami w szkole. Pewnego razy, mało brakowało, a rzuciłby najładniejszą dziewczynę w szkole kamieniem podczas gdy. Kiedy dziewczyna się sprzeciwiła, ten nagle uniósł ją, ściskając ile się da. W owych czasach takie zachowanie było nie do pomyślenia, kiedy jego ojciec dowiedział się o tym, surowo go ukarał. Hyung Yee postanowił zmienić swoje postępowanie tak, żeby ojciec już nie musiał go karać. Ten incydent, który na długo zapamiętał, wprawił go w olbrzymie zażenowanie. Jednak kłopoty, które stwarzał Hyung Yee pojawiały się i w Seulu, gdzie przeprowadził się, aby zacząć naukę w tamtejszym gimnazjum. Jego z natury spokojny ojciec reagował bardzo porywczo na nieokrzesane zachowanie syna, podobnie jak i policja. Być może to było powodem decyzji Yee'a opuszczenia kraju po ukończeniu szkoły i zamieszkaniu w Japonii.
W 1938 roku Hyung Yee miał 15 lat. Japonia była w stanie wojny z Chinami, które rozpoczęły drugą wielką ofensywę. Od 1910 roku Korea była podporządkowana Japonii. W ciągu 30 lat Japończycy usiłowali zniszczyć ducha narodu w Korei. W szkołach uczono japońskiego (po dziś dzień, starsza generacja w Korei zna japoński), zmieniono wszelkie nazewnictwo według japońskich zwyczajów, pieczę nad rządem również sprawowali Japończycy. Młode pokolenie Koreańczyków było świadkiem narastającej władzy Japonii w ich kraju, szczególnie w północnej części, gdzie miały miejsce liczne demonstracje i walki.
Podobnie jak wielu innych młodzieńców, Hyung Yee marzył, by zostać pilotem, takim jak np. Shin, który został pierwszym pilotem bojowym podczas wojny japońsko-sinoskiej. Shin został bohaterem zarówno pośród opinii dorosłych, jak i młodszych, np. Hyunga Yee'a.
Wyjechał do Japonii sam, na własną rękę. Gdyby wyjechał z własnej inicjatywy lub gdyby go zesłano, wciąż niewiadomo, jednak z pewnością potrzebował jakiejś zmiany. W porozumieniu i zatwierdzeniu przez Instytut Lotnictwa Młodzieży Yamanashi, Yee rozpoczął swoją karierę w lataniu. Szkoła ta była akademią wojskową dla młodych mężczyzn, mieściła w południowo-zachodniej części Tokyo w dzielnicy Yamanashi. Właśnie tutaj pobierał naukę jako mechanik silników. Po kilki latach, z nieznanych powodów, Yee nagle zrezygnował ze szkoły, nie ukończywszy jej.

Ni stąd ni zowąd, ochrona zniknęła. Hyung Yee był teraz sam, nie miał gdzie się zatrzymać w piekle wielkiego miasta jakim było Tokyo. Chodził z jednego pensjonatu do drugiego, jednak nie udało mu się wynająć żadnego pokoju. Zagubiony, wyczerpany, i stęskniony za domem, za rodziną, zdał sobie sprawę, że jest niechcianym Koreańczykiem w obcym kraju. Jednak w chwili porażki, wziął się w garść i postanowił, że musi mu się udać i tutaj, ponieważ nie mógł już zostać pilotem. Zawsze był otwartym chłopakiem, nawet w stosunku do ludzi, których nie znał.
Wreszcie udało mu się wynająć pokój u rodziny Oyama na przedmieściach Tokyo. Rodzina ta również pochodziła z Korei, dlatego ulitowała się nad biednym i zagubionym rodakiem. Młody Hyung Yee zmienił swoje imię na japońskie, co było normalną procedurą pośród koreańskich imigrantów w Japonii. Być może był to prostszy sposób na bycie przyjętym przez konserwatywne społeczeństwo Japonii. Zdecydował się na imię Masutatsu Oyama. Dwaj synowie z rodziny, Shigeru i Yasuhiko zostali później uczniami Oyamy; w konsekwencji czego zajęli wysokie stanowiska w Kyokushin (obecnie Oyama Karate USA).
Masutatsu Oyama, lub Mas, jak nazywali go bliscy, zaczął naukę na uniwersytecie Takuskoku, słynącego z przyjmowania uczestników japońskich sztuk walki. To właśnie styl Shotokan był najbardziej popularny na tym uniwersytecie. Młody Mas zaczął od Judo, potem znowu zajął się boksem. Pewnego dnia był świadkiem treningu karate, co wprawiło go w zafascynowanie i olśnienie. Było to zupełnie cos innego, a techniki również różniły się od tych, z którymi miał styczność wcześniej. Szukał głównego dojo dla Shotokan w Zoshigaya, niedaleko Mejiro w dzielnicy Toshima-ku (dzielnica Tokyo), chciał znaleźć lepszego nauczyciela. Prowadzącym dojo był Yoshitaka "Giko", drugi z synów legendarnego Gichin'a Funakoshi, założyciela karate w Japonii. Pod nadzorem Giko, Oyama trenował z zapałem codziennie przez 2 lata.
Odosobnienie i samotność jakiej doświadczał wprawiły go w jeszcze większe zaangażowanie na treningach. W celu pokrycia kosztów za naukę oraz za wyżywienie, które było niezbędne w procesie uczenia się walki, podjął pracę jako mleczarz w szkolnym barze. Życie było ciężkie, praca, studia oraz treningi, zaczynał swój dzień o 5:00, a kończył o 8:00 wieczorem. Nauczyciel był jednak bardzo zadowolony z jego wyników w nauce i ogólnej pracy. Młody Koreańczyk był schludny, czysty, a nader wszystko, pedantyczny. Znowu kucharz nie znosił kiedy ten równiutko układał zatłuszczone rondle. Oyama wciąż wspomina uczniom w swojej 30-minutowej przemowie o tym jak istotne jest sprzątanie ubikacji.
Było to prawdopodobnie w latach 1941-42, kiedy spotkał Nei-Chi (Cho Hyung Ju) i zaczął z nim trenować. Podobnie z resztą Koreańczyk, który pochodził z tej samej prowincji co Oyama. Uczył karate Goji-ryu; był jednym z najlepszych uczniów Gogen'a Yamaguchi. Dwoje z nich wkrótce zostało przyjaciółmi, a Oyama trenował przez dwa lata z udziałem So. Oyama otrzymał drugiego Dana i w wieku 17-tu lub 18-tu lat opuścił Shotokan prawdopodobnie z przyczyn czysto społecznych. Należał do społeczeństwa, które było dyskryminowane, szukał starszego Koreańczyka, aby zastąpił jego ojca. Oyama zawsze wypowiadał się pochlebnie zarówno o czasach kiedy był pochłonięty Shotokanem jak i również o wrażeniu jakie wywarł na nim jego mentor, Funakoshi.
Nei-Chu So był znany nie tylko ze swojej wyjątkowej siły, był również wielkim filozofem posiadającym dogłębną duchową wiedzę i niezwykle silny charakter. Znacznie wpłynął na Oyamę, uczył go karate Goju-ryu, konsekrował go w sekcie Nichiren (buddyjska wiara). Sekta Nichiren podkreślała, że sztuki walki oraz religijne duchowe uwznioślenie łączą się w całość. Mas Oyama został powołany do odbycia służby wojskowej, pracował na lotnisku niedaleko Tokyo; służba ta przerwała mu studia na uniwersytecie. Cały czas ściągał na siebie kłopoty. Oyamę aresztowano, gdyż pobił oficera, jednak sąd uznał go niewinnym, ponieważ ten sprowokował całe zajście.
Następnie otrzymuje rozkaz przeniesienia na Ocean Spokojny, jednak do tego nie dochodzi z powodu zakończenia wojny. Dzięki poświęceniu i ciężkiej pracy, Masutatsu Oyama w wieku 22 lat otrzymuje czwartego Dana.

Jest rok 1945, wojna się skończyła, Japonia kapituluje, ponosząc olbrzymie straty. Oyamę ogarnia dwustronny patriotyzm, częściowo z powodu sytuacji w jego rodzinnym kraju, który pomimo uwolnienia się z rąk nieprzyjaciela - Japonii, jest polem bitwy Północy z Południem; a częściowo w wyniku porażki Japonii - jego drugiego kraju - który uległ niszczycielskiej sile USA, co tym bardziej doprowadzało go do irytacji. ..... W takim środowisku, Oyamę przeniesiono pośród wieśniaków do syndykatów. Dzięki transakcjom na czarnym rynku oraz ..., mogli wieść dostatnie, ekstrawaganckie życie w spustoszonej i splądrowanej Japonii. Agitacje ...

Jego współpraca z gangsterskimi syndykatami zepchnęła młodego Koreańczyka na złą drogę. Zły wpływ oraz liczne potyczki z amerykańskimi żołnierzami sprawiały, że Oyama stawał się coraz to bardziej gwałtowny. Oczywiście żołnierze oraz marynarze na przepustce umizgali się do Japonek. Oyama nieraz był zmuszone szukać u nich schronienia, kiedy dochodziło do sprzeczek z innymi amantami. Uważał, że jest supermanem wschodu, obrońcą dobra. Wielu powołanych do wojska mężczyzn przekonało się, że nie jest łatwo poradzić sobie z mocnym małym Koreańczykiem.
Jedynie MP's oraz japońska policja z ledwością mogli sobie z nim poradzić. Niejeden Amerykanin powiedział, "Całe szczęście, że Japonia nie miała więcej takich jak on, bo inaczej nie wygralibyśmy tej wojny". Jego zachowanie ma swoje początki z dzieciństwa. Jego nieco naiwna postawa i chęć bronienia słabszych zawsze kończy się idzie nie po tej myśli .... W Korei Oyama miał wielkie marzenia, że kiedyś zrobi coś naprawdę wielkiego. Jednym z jego bohaterów był niemiecki minister Otto von Bismarck. Kiedy przyjechał do Japonii, jednym z jego największych marzeń było zostać bohaterem wschodu. Jednak teraz sytuacja nieco się zmieniła. Oyama nie zaprzestał swojej krusady na własną rękę przeciwko okupantom. Podczas dni targu w dzielnicy Omori, często bywało tak, że amerykańscy żołnierze brali towar, nie płacąc.
Oyama wałęsał się późnymi wieczorami i z rozkoszą brał udział w bójkach przy straganach. Chociaż żołnierze mieli broń, nie przejmował się tym. Dzięki jego zwinności i niebywałej sile, większość walk wygrywał. Jednak nie wyzbył się swojej biernej natury oraz podwójnego poczucia patriotyzmu, bez względu na ilość zwycięskich potyczek. Poczucie przegranej wprawiało go w większe zakłopotanie, niż cokolwiek innego. Prawdopodobnie jego złe stosunki z ojcem dawały teraz o sobie znać, a Oyama miał względem siebie wysokie wymagania. Chciał zostać 'kimś". Mając dość "niszczycielskich poczynań i wybryków" Oyamy, armia okupacyjna zamknęła go w więzieniu.

Po ogromnych atakach bombowych, zakończonych zrzuceniem dwóch bomb na Nagasaki i Hirishimę, Japonia została zmuszona do całkowitej jednostronnej kapitulacji 15 sierpnia 1945 roku. Ze stolicy - Tokyo, wydobywały się kłęby dymu; jęki i krzyki zawodu, cierpienia oraz wstydu. Młody Koreańczyk Masutatsu Oyama żył teraz w rozpaczy i nieszczęściu Fakt, że nie udało mu się "wzbić na wyżyny", aby "zostać kimś" oraz przegrana wojna były dla niego nie do przyjęcia. Jego towarzystwo mniej skrupulatnego syndykatu oraz polityczne zaangażowanie w sprawy Korei sprawiły, że armia "miała go na oku". W dalszym ciągu wdawał się w bójki z amerykańskimi żołnierzami oraz współzawodniczącymi syndykatami, w wyniku czego został aresztowany i zamknięty na 6 miesięcy. Słowa jego ojca, "Taki bachor jak ty nigdy do niczego nie dojdzie", cały czas towarzyszyły jego myślom; znowu winił się za to co go spotkało w jego życiu. Jednocześnie nauczył się pewnych rzeczy, które znalazły swoje zastosowanie w jego przyszłych kolejach losu.
Chociaż okupanci zakazali sztuk walki, Oyama ponownie zaczął trenować karate wraz ze swoim przyjacielem i instruktorem Nei-Chu So. Trenowali w dojo w dzielnicy Koenji. Nei-Chu So powiedział, "Nauczyłem cię wszystkiego co mogłem, teraz sam jesteś silniejszy ode mnie, właściwie to jesteś silniejszy, niż ktokolwiek. Jeśli będziesz tak samo postępował, będziesz miał jeszcze większe kłopoty, zabijesz jeszcze więcej ludzi". Oyama zastanowił się nad tą radą i zdał sobie sprawę, że ten ma rację. Przypomniał sobie incydent, który wywarł na nim duży wpływ. W hotelu Santo w Tokyo zorganizowano konkurs tańca. Hotel ten był również zakwaterowaniem amerykańskich oficerów. Wieczorem wybuchła sprzeczka między Oyamą, a wysokim Japończykiem, który słynął z tego, że w tego typu potyczkach często sięgał po nóż. Poza tym był on również podejrzewany o kilka morderstw, jednak policja nie dysponowała niezbędną ilością dowodów, dzięki którym można byłoby go skazać. Japończyk uniósł się, sięgnął po nóż, Oyama z drugiej strony był umiał zachować spokój. Wymachując przed jego twarzą nożem, nagle zaatakował Oyamę. Mas zablokował atak, wymierzył silny cios w głowę przeciwnika. Japończyk zmarł zanim zdążył upaść na podłogę.
Na miejscu zdarzenia było wielu świadków, dzięki którym sąd orzekł, że Oyama jest niewinny, gdyż sprowokowany, była to samoobrona, dzięki czemu nie został skazany. Mas pomyślał, że było to tragiczne zdarzenie, które bardzo go dotknęło. Walka w pojedynkę, jak mężczyzna z mężczyzną to jedno, ale zabicie to co innego. Później wyszło na jaw, że gangster ma żonę i dzieci na przedmieściach Tokyo, którzy go znaleźli, żądając od niego nie żyjącego już męża i ojca. Mało brakowało, a incydent ten przyczyniłby się do rezygnacji Oyamy z dalszego trenowania karate. Kiedy zaczął mieć koszmary z powodu tego tragicznego wypadku i jego konsekwencjach, postanowił odwiedzić rodzinę w Kanto i zaproponować pomoc, pracując na farmie. Dopiero kiedy wdowa zapewniała go, że sobie poradzą, ten wrócił do Tokyo.

Gdy o tym wszystkim pomyślał, wiedział, że Nei-Chu So ma rację. Musiał zmienić nieco swoje zachowanie poprzez większą kontrolę nad swoją ogromną siłą. Wyborem było karate, które miało kontrolować jego życie i które miało pomóc mu w samokontroli. Nei-Chu So wcześniej powiedział, "Lepiej odejdź, poszukaj pociechy w naturze. Znajdź chatkę w górach, ćwicz swoje ciało oraz umysł. Za trzy lata dojdziesz do czegoś niepojętego, jak przysłowie głosi, "Kuj żelazo póki gorące". Ćwicz swoje ciało, póki nie jest za późno, a będzie z ciebie wielki człowiek". Szczególnie ostatnie słowa wprawiały 23-letniego już Oyamę w zadowolenie. Znalezienie tego, co da mu karate było jego celem, prawdziwym celem, czymś, czego brakowało mu przez tyle lat.
Karate to nie tylko fascynujący trening, sposób, aby stać się silniejszym, ale również sposób na sprawdzenie jak możesz się rozwinąć jako człowiek, jak możesz rozwinąć swoje metody i techniki, powiększyć swoje ciało itd. Dzięki Nei-Chu So, zrozumiał, że karate nie tylko da mu siłę fizyczną, ale również umysłową, coś, czego potrzebował w swoim życiu. Droga była długa, kosztowało to wiele wysiłku, jednak Oyama był gotów brnąć ku swojemu celu, w kierunku swojej nowej wizji.
Jesienią 1946 roku, Yyama usiłował założyć swoje własne dojo - Eiwa-Karate-Do-Institute w Sugami, niedaleko Tokyo. Nieopodal - w Kenjii znajdowało się również dojo Nei-Chu So'sa, ale musiał je zamknąć po kilku miesiącach, być może z powodu zakazu uprawiania sztuk walk (martial arts prohibition) narzuconego przez Amerykanów bądź z powodu .... Oyamy. Oyama złożył również wizytę Eiji Yoshikawę oraz Shiro Okazi w celu nauki o Buddyzmie. Zarówno pierwszy jak i drugi są sławnymi autorami i historykami. Yoshikawa jest autorem prawdopodobnie najbardziej znanej japońskiej powieści "Musashi". Książka traktuje o przygodach sławnego 17-wiecznego samuraia o imieniu Miyamoto Musashi. Właśnie tak książka jest ulubioną książką Oyamy, dostarczającą mu wielkiej inspiracji, z której cytuje po dziś dzień. Oyama zrobił wszystko co mógł, aby zapomnieć o swej samotności i trudnym życiu.
Oyama postanowił wyjechać z Tokyo; jednak poza radą Nei-Chu So, były jeszcze inne powody jego wyjazdu. Miał bowiem zbyt wielu wrogów, którzy pragnęli się zemścić. W dzielnicy Yamanshi, w południowo-zachodniej części Tokyo znajduje się góra Minobu. W tym samym rejonie znajduje się akademia latania, do której Oyama uczęszczał jako 15-latek, kiedy po raz pierwszy przyjechał do Japonii. Właśnie tutaj, na tej górze, samurai Miyamoto Musashi w 17-tym wieku znalazł inspirację w swojej sławnej podwójnej technice władania mieczem (double sword technique), Nito Ryu. W buddyjskiej świątyni, na stoku góry, ... . Musiał on wykonywać ciężkie praca, które towarzyszyły jego treningom, jak np. rąbanie drewna, noszenie wody itd. Jednak wkrótce Oyama poczuł, że aby mało czasu poświęca się treningom i po upływie trzech miesięcy wrócił do Tokyo.
Wkrótce po przybyciu do Tokyo w roku 1947, Oyama wziął udział w pierwszych po wojnie mistrzostwach karate "The All Japan Championships Tournament". W tym samym roku, okupanci wycofali zakaz uprawiania tej sztuki. Zawody miały miejsce w Tokyo w szkole średniej Maruyama, zwyciężył Mas Oyama. Rok później, Oyama ożenił się z Chiyako Fujimaki, dziewczyną, którą poznał dwa lata wcześniej. Była ona wysoką i szczupłą pięknością, która za młodu miała wygrać konkurs piękności "Miss Tokyo". Wkrótce potem mieli pierwsze dziecko - dziewczynkę. Łącznie urodziły się trzy dziewczynki, które Oyama darzył wielką miłością, pomimo swojego rozczarowania, że nie ma syna, który byłby jego spadkobiercą.
Spośród trojga córek, tylko jedna poświęciła się karate. Pozostałe dwie córki nie wykazały tak dużego zainteresowania tą dyscypliną jak ich ojciec. W tym samym roku, Oyama znalazł sponsora, polityka, liberała o imieniu Senchichiro Ozawa. Wspólnie postanowili skorzystać z rady Nei-Chu, ... tysiąc dni, trzy lata ciężkich treningów ... W Japonii codziennością jest posiadanie swojego osobistego sponsora, po dziś dzień najlepsi w Kyokushin mają swoich własnych sponsorów. Wraz ze swoim uczniem, Yashiro, Oyama wyruszył w Góry Kiyosomi. W połowie drogi, w miejscu o wysokości 386 metrów wybudowali chatkę na szczycie półwyspu Bonson w dzielnicy Chiba. Była to piękna góra, pokryta dębem oraz klonem, z której rozciągał się przepiękny widok na Ocean Spokojny. Samo miejsce miało duchową wartość dla Oyamy. To właśnie w tym miejscu 28 kwietnia 1253 roku Nichiren Shonin założył sektę Nichiren. Wiarę w Buddyzm przekazał Oyamie Nei Chu pięć lat wcześniej. Nichiren Shonin był uczniem Dozen'a Oshu w wieku 12-tu lat.
Po 20-letnich ćwiczeniach Shonin obwieścił, że jest wyznawcą innej, nowej wiary, która zrodziła się na szczycie Kiyosomi. Nazwał go Hokke-Shu. Świątynia Seijoji znajduje się po dziś dzień w tym samym miejscu, gdzie Nichiren zwykł medytować i gdzie sam Oyama zdecydował zamieszkać. .. W chatce tej nie było prądu, wody i gazu. Nie było dostępu ani do gazet ani do radia. Oyama wraz ze swoim uczniem przynieśli kolekcję powieści Musashi autorstwa Yoshikawy. Mieli także włócznie, miecz, karabin i parę naczyń kuchennych. Być może wzięli ze sobą również kilka buddyjskich pism. Początek ich pobytu składał się z ciężkiego treningu fizycznego, jednak życie w odosobnieniu w górach wkrótce dało im popalić.
Samotność oraz odgłosy natury wywołały u nich strach. Towarzyszyły im niespokojne sny, koszmary oraz tęsknota za cywilizacją. Pomimo tego, już w początkowej fazie stali się odporniejsi. Trening rozpoczynał się o piątej rano od biegów oraz wyścigów po stromych stokach. Kolejną fazą był trening makiwara - polegający na ćwiczeniach na drzewie za pomocą różnych technik powtarzanych tysiące razy. Popołudniami nabywali coraz więcej siły za pomocą skał i kamieni, których używali jako ciężarów, trenując na worku wypełnionym piaskiem oraz ćwicząć wolne chwyty ... . Oyama radził sobie z trudną, prymitywną formą życia, jednak jego uczeń nie. Pewnej nocy uciekł, w wyniku czego Oyama został sam w swojej chacie.
Zbawieniem był jego kolega - Kyama, który co miesiąc dostarczał mu żywność i inne artykuły pierwszej potrzeby z miasta Tateyama. ... Odosobnienie oraz całkowity brak jakiegokolwiek komfortu sprawiały, że Oyama ćwiczył coraz intensywniej. W dalszym ciągu wcześnie rano biegał, po śniadaniu wykonywał podstawowe ćwiczenia fizyczne. Popołudnia natomiast były przeznaczone tylko i wyłącznie na trenowanie karate. Oyama rozwinął swoje sławne aż do teraz techniki łamania (breaking- techniques). Przy użyciu krzaków, wykształcił również kopnięcia z wyskoku, które musiały być coraz wyższe, wraz z wysokością owych krzaków, które cały czas rosły. Wieczorami medytował w zazen, czytał na głos przeróżne teksty o Buddyzmie. Posłużył się okręgiem, który szkicował na ścianie, aby uchwycić swoje myśli podczas swoich kontemplacji.
Podczas owych wieczorów, Oyama również malował oraz grał na flecie wykonanym z bambusa. Było to stadium, w którym obmyślał pomysł użycia okręgu do walki karate. Ma to swoje początki w 16-tym wieku, jednak później często robił użytek z owego pomysłu aby przedstawić wizualnie swoje pomysły walki. Oyama zamierzał też stać się na tyle silnym, by móc walczyć z bykiem gołymi rękoma. Gdyby do tego doszło, wiedział, że byłby bardzo sławny.
W końcu Oyama nie mógł już znieść tej samotności i zaczął powątpiewać w swoje plany. Jedyna osoba, której mógł ufać był jego przyjaciel i mentor / nadzorca - Nei-Chu. Oyama napisał; "w tym cywilizowanym świecie nie trzeba korzystać z tak prymitywnych metod treningu. Gdyby to zależało ode mnie, mój trening byłby bardziej efektowny w mieście". W miesiąc później, nadeszła odpowiedź, które miała dla niego ogromne znaczenie, ponieważ bardzo go wzruszyła. Uświadomił sobie, że musi przez to wszystko przejść aby wykształcić charakter oraz nauczyć się samokontroli i aby zostać najlepszym karateką w Japonii. Zgolił sobie głowę, rzęsy, a jego treningom towarzyszyła nowa inspiracja.
Często po raz kolejny pojawiały się wątpliwości, po czym ponownie czytał list, nabywał nowej energii z książki Musashi i medytował. Teraz zaczęły pojawiać się efekty tych rygorystycznych treningów, dzięki którym co miesiąc nabywał coraz więcej siły, zarówno fizycznej jak i psychicznej / umysłowej. Nabył więcej pewności siebie kiedy udało mu się przełamać kamień na pół, czego nie udało mu się dokonać wcześniej. Włosy mu urosły, wąsy też, musiał golić rzęsy trzy razy zanim jego pobyt w górach dobiegł końca. W pobliskich wioskach krążyły pogłoski, że w górach mieszka "Tengu" - japoński troll. Owym trollem, którego widzieli był długowłosy Oyama. Pomimo planów zamieszkania w górach przez trzy lata, Oyama musiał wyjechać po 18-tu miesiącach, z powodu sponsor przestał już płacić. Jego sponsor został uwikłany w skandal polityczny, po czym władze USA zabrały go na przesłuchanie. Oyama postanowił zrealizować swoje plany co do bare-handed bull -wrestling. Nadszedł właściwy czas. Miał więcej pewności siebie, potrafił się kontrolować i był niewiarygodnie silny. Stopniowo schodził coraz niżej "do cywilizacji" i do miasta Tateyama.
Oyama chciał spróbować swojej siły w walce z bykiem, jednak z początku jego pytanie w tej sprawie nie zostało potraktowane poważnie, co miało miejsce w rzeźni w Tayama. Dopiero później, obstając przy swoim, pojawiła się szansa próby walki z 450-kilogramowym bykiem. Pierwszym uderzeniem trafił była w czoło, ogłuszył go, krew lała się z jego pyska i nosa, jednak jeszcze żył. Kiedy byk został zabity, okazało się, że miał złamaną czaszkę. Rzeźnicy dali Oyamie kolejną szansę. Tym razem, zwierzę padło na kolana, ale to nie wszystko. Rolnik zaproponował, żeby Oyama złamał mu rogi, co miało miejsce po kolki próbach.
26-letni Oyama wrócił do Tokyo na początku 1950-tego roku. Nabrał więcej rozgłosu gdy rozległy się pogłoski o jego niebywałej sile. Zwycięstwo "All Japan Championships", treningi w górach, złamanie rogów byka, to wszystko przyczyniło się do tego, że został osobą publiczną. Stał się doroślejszy, pewniejszy siebie, zaczął pracować jako ochroniarz w południowo-koreańskiej ambasadzie. W roku 1951 Oyama pracował również jako instruktor w bazach amerykańskiego wojska w Zama, Fucho, Tachikawa, Yokohama, Yokozula, Yokota i Tokorozawa. Kyokushin nauczano w kilku bazach aż do połowy lat 60-tych. Oyama znowu zaczął trenować judo oraz zaczął ćwiczyć swoje techniki rzutów i chwytów. Trenował przez 4 lata w dojo w Sone, gdzie otrzymał 4-tego Dana.

W kwietniu 1952 roku, Mas Oyama wraz z Kokichim Endo zostali zaproszeni do wzięcia udziału w objazdowym pokazie zapasów (touring wrestling show). Pokaz ten okazał się wielkim sukcesem oraz wspaniałą okazją dla Oyamy, aby wprowadzić japońskie karate na rynek. Po otwarciu w Chicago, grupa odwiedziła 32 stany w USA i Kanadzie; była również na Kubie i w Meksyku. Pokazano ich w telewizji 9 razy. ... Figurowali w takich gazetach, jak: The Times, Life, Look, Boxing / Wrestling oraz Ring-True. Oyama walczył z trzema pro-zapaśnikami w walkach o nagrodę, które zwyciężył. Po 10 miesiącach i kilku pokazach Oyama wrócił do Japonii, jako sławna osoba, ponieważ japońska prasa śledziła całą podróż. Jego pokazy technik i kata nigdy nie były aż tak godne uwagi, jednak jego techniki łamania desek, kamieni były ogromnym sukcesem. Niestety dzięki owej podróży, narodziło się błędne rozumienie karate, które istnieje po dziś dzień. Oyama opierał swoje demonstracje na Tameshiwari - aby łamać cegły i kamienie. Jednak Oyama chciał przekonać świat o sile w karate. Zdawał sobie sprawę jak ważnym jest fakt, że dobra opinia przyczynia się do rozpowszechniania wiadomości, czyli coś, co później opanował do perfekcji.
Po przyjeździe Oyamy do Japonii w 1952 roku, przyjaciela zarazem i reżyser zaproponował sfilmowanie walki pomiędzy Oyamą i bykiem. Nadeszła wreszcie ta chwila. Oyama zdawał sobie sprawę, że teraz naprawdę ma szansę odniesienia sukcesu, jeśli tylko wygra tę walkę, wtedy jego karate byłoby popularne na całym świecie. Nadszedł moment sprawdzenia rezultatów ciężkich treningów. Oyama przyjął ofertę, po czym zaczął się okres 3-miesięcznego treningu. Oyama wiele czytał na temat nawyków byków, a przede wszystkim na temat ich słabości. Chodził do rzeźni, aby trenować swoje uderzenia na ich rogach zabitych byków. Aby mieć jakiekolwiek szanse w walce z bykiem, Oyama wiedział, że musi przebiegnąć dystans 100 metrów w czasie przynajmniej 15-tu sekund, najlepiej 13-tu, co znaczyło, że musi zmniejszyć swoją wagę do 80-ciu kilogramów. Sprawdzał również wytrzymałość byków, biegnąć wzdłuż drugiej strony rzeki. Codziennie Oyama o 4:00 rano pokonywał dystans ośmiu kilometrów do świątyni Hachiman - i z powrotem. Po śniadaniu, ćwiczył karate przez 2 godziny i dodatkowo 3 godziny po południu. W styczniu, 1953 roku, sporządzono wszystkie przygotowania, zarówno dla 29-letniego Oyamy jak i reżyserów w the Shochiku Motion Pictures Co. Wybranym miejscem była plaża wzdłuż wybrzeża Yawataa, niedaleko miasta Tateyama. Byki walczyły 500 kilogramów, miały rogi długości 25-ciu centymetrów oraz grubości 7.5 centymetra u podstawy. Kiedy walka się zaczęła, Oyama chwycił jego głowę i próbował przewrócić zwierza, co mu się nie udało, gdyż ten się opierał.
Zamiarem Oyamy było powalenie byka na ziemię oraz złamanie rogów poprzez uderzenie pięścią. Już po 5-ciu minutach walki, oboje byli zmęczeni. Wtem byk nagle zaatakował i Oyama, upadł na plecy, raniony przez jego rogi. ... Włożywszy wiele wysiłku, podniósł się i zdążył powstrzymać jego atak. Oyama zauważył, że byk był tak samo zmęczony jak on, próbował uderzać pięścią w jego rogi na stojąco, co znowu mu się nie udało. Uświadomił sobie, że jeśli chce mu te rogi odciąć, musi mieć głowę na podłożu.
Wtem zaczął 30-minutową ofensywę, próbując zmęczyć byka. Tym razem Oyama zdołał sprowadzić byka do parteru, po czym wreszcie udało mu się je odciąć. Nie zabił go, udało mu się jednak pokonać go w wolnej walce, z czego był niezmiernie zadowolony. Pokazał co można osiągnąć dzięki ciężkim treningom i karate. Pokazał samo-kontrolę, a tym samym stworzył nowe imię dla siebie, które miało być znane. Jego plany z dzieciństwa były teraz rzeczywistością. Walka trwała 34 minuty, jednak niestety nie wiadomo co stało się z filmem. Wiele mówi się o licznych wygranych Oyamy z bykami, ale tylko 4 lub 5 walk zostało zapisanych. Z drugiej zaś strony eksperymentował na zabitych bykach, udało mu się odciąć rogi 48 razy na 52 prób. Oyama zabił 3 byki, skręcając im kark.

Oyama założył dojo w parku w Meijiro, dzielnicy Tokyo. Jako pierwszego asystenta wybrał Kenji Mizushimę. Oyama połączył swoją technikę, doświadczenie oraz metody treningu. Na początku, dojo liczyło sobie 300 członków. Pomimo prymitywnych warunków, zainteresowanie pośród uczniów było duże, wielu z nich chciało trenować. Do owego zainteresowania przyczyniło się osiągnięć Oyamy. Instruktorów przybyło, np. Eiji Yasuda, który wraz z Kenji Masushimą pomagał Oyamie. W tym samym czasie Oyama przyciągał uwagę zainteresowanych poza Japonią. Otrzymał propozycję od Amerykanina o imieniu Bradshaw, aby ten odbył tourne i zademonstrował swoje umiejętności w USA oraz Ameryce Południowej. Bradshaw był w średnim wieku businessmanem, który miał swoje korzenie w amerykańskim przemyśle samochodowym. Zobaczył jeden z pokazów Oyamy w telewizji, a nieco później sam miał możliwość treningów u jego boku / pod jego nadzorem.
Podróż ta przyciągnęła wiele uwagi, a Bradshaw natychmiast rozpoczął organizowanie kolejnej. Niestety podróż przybrała nagłe zakończenie. W Chicago przed oczyma rozentuzjazmowanej publiczności, gdzie Oyama demonstrował techniki łamania (breaking techniques) i walczył z bykiem, któremu odrąbał rogi, organizacja / stowarzyszenie ochrony zwierząt na terenie całego kraju wyraziło natychmiastową krytykę. Prasa podawała jego zarówno osiągnięcia jak i uwagi stowarzyszenia ochrony praw zwierząt. Bradshaw, zapalony entuzjasta był zniszczony, kiedy jego plany dały w łeb. Podróż przerwano, ale Oyama powtórnie zademonstrował swoje zdolności i umiejętności karate. W dwa lata po rozpoczęciu / otwarcie / założeniu swojego własnego dojo, Oyama uświadomił sobie, że musi znaleźć prawdziwe dojo. Udało mu się znaleźć miejsce, które dzielił z salą do baletu, tuż za Uniwersytetem Rikkyo w Ikeburo, niedaleko obecnie działającego dojo Honbu. Masami Ishibashi oraz Ken Minamoto zaczęli dla niego pracować. Eiji Yasuda i Masami Ishibashi wciąż są częścią owej organizacji, o obije mają 7-my Dan. Pod koniec lat 50-tych Oyama często bywał na długich wycieczkach, a treningiem zajmowali się jego instruktorzy. Posiadali oni duże doświadczenie z Goju-ruy oraz Shito-ryu i mogli uzupełnić swoją wiedzę w kata oraz ćwiczenia technik. Shihan Yuzo Goda, mając 7-ego Dana (oraz dzisiaj swoje własne dojo w Tokyo) rozpoczął wtedy treningi z Oyamą. Powiedział, że wszystkie jego pomysły zostały przetestowane w praktyce, aby sprawdzić czy działają czy nie.
Kumite uprawiano w full-contact; wielu było takich, którzy nie radzili sobie, po czym przestali trenować. Free fighting oraz ciężki trening fizyczny stanowili dwie istotne części treningu, nie tak jak to jest w karate tradycyjnym, gdzie najważniejszą rzeczą jest trening technik (technique training). Ciężki trening kumite zaczyna się wcześnie.., często bez podstawowego treningu. Wielu uczniów nie miało odpowiedniego ubioru do karate, używało natomiast ubioru wykonanego w domu oraz używanego w judo.
Z perspektywą nauczenia się więcej na temat azjatyckich sztuk walki oraz oczywiście sprawdzenia swoich własnych umiejętności, Oyama wybrał się w podróż do południowo-wschodniej Azji. Pojechał do Okinawy, Hong-Kongu, Javy oraz Tailandii. W Hong-Kongu Oyama miał okazję spotkać starczego Chińczyka o imieniu Chin. Oyama mówił o nim z wielkim szacunkiem oraz podziwem. Techniki China oscylowały wokół koła oraz ataków blokowych (blocking attacks), które od tamtego czasu sam Oyama również propagował. Przed krótki czas trenowali razem. Już w tydzień później po wyjeździe z Hong-Kongu Oyama miał przećwiczyć swoje nowe, dopiero poznane techniki walcząc z tajskim bokserem, który wcześniej z łatwością pokonał japońskiego karatekę. Jego przeciwnik miał ksywę "Czarna Cobra" ("The Black Cobra"), był mistrzem. W pierwszej rundzie Oyama miał wielkie problemy z szybkimi uderzeniami oraz kopnięciami tajskiego boksera. Wreszcie udało mu się wykorzystać jego kopnięcie; po czym mógł zaatakować, oddając kilka mocnych kopnięć w jego ciało i tym samym kończąc pojedynek. Oyama był pierwszym karateką, który pokonał tajskiego boksera.
Po raz kolejny Oyama miał walczyć z bykiem. Miało to miejsce 11 listopada, 1956 roku, naprzeciw Oyamy stanął 600-kilogramowy byk, Raiden Go, w Dennen Coliseum w Tokyo. Japońska organizacja ochrony nad zwierzętami próbowała zaniechać walki, po czym rada policji zakazała Oyamie zabijać lub pozbawiać byka rogów. Oyama zaprotestował i tak postawił na swoim. Kiedy oboje znaleźli się na arenie, byka przerażały reflektory oraz błyski aparatów. Po kilku minutach Oyama bez trudu mógł powalić zwierzę na podłogę. Publiczność liczyła na więcej, była rozczarowana i czuła się oszukana. Oyama musiał przyjąć ich krytykę co do kiepskiego występu, jednak nie znała wszystkich szczegółów. Organizacja Kyokushin narodziła się w prostej świątyni na szczycie góry Mitsumine-san. Nazwę Kyokushin można przetłumaczyć jako "Najwyższy stopień do prawdy".

Był rok 1957; przyszedł czas na nową podróż do USA, Meksyku oraz Europy. Demonstracje w Meksyku okazały się skandalem, czego Oyama w ogóle nie umiał pojąć. Jeśli drewno nie było wykonanez twardego gatunku drzewa, zatem cegły były materiałem do budowy pasów startowych. Nic nie uległo pęknięciu ani zniszczeniu kiedy Oyama zademonstrował swoje sławne breaking techniques. Tym razem Kyokushin prawie zakończył swoją egzystencję. Oyama miał walczyć z bykiem, ale nie był w stanie go porządnie chwycić, po czym ten podrzucił go w górę i ciężko ranił mu brzuch. Oyama musiał spędzić 6 miesięcy na rekonwalescencji. Była to ostatnia walka Oyamy z bykiem. Kilka lat później, Oyama próbował zrealizować zwoje marzenie walki z niedźwiedziem, z tym marzeniem pojechał do Hokkaido, po czym utwierdził się w przekonaniu jak niemożliwe to się wydaje, i wrócił do domu.

Jego liczne wyjazdy oraz to wszystko czego dokonał przyczyniło się do zainteresowania książką. Nishiyama ze stylu Shotokan właśnie wydał książkę, jednak ... Razem z Richardem Kim i innymi, opublikowali książkę "Czy jest karate" ("What is Karate"). Miał to być best-seller, wykraczający poza ich najdziksze marzenia. Do roku 1976, sprzedano ponad 250 000 kopii, a książkę wydrukowano w trzech wydaniach.
Według tego co pisze Oyama w swej książce, karate nie może "stać w miejscu", musi się rozwijać. W roku 1959 Oyama otrzymał zaproszenie jako instruktor w siedzibie FBI w Washingtonie, DC oraz w Szkole Wojskowej Westpoint (Westpoint Army School). Z pomocą byłego agenta FBI Donalda Buck'a, założył swoją drugą szkołę poza terenem Japonii. Miejscem było San Francisco. Aż do roku 1961 kilku nauczycieli instruowało w głównym dojo w Tokyo, pośród nich byli: Yasuhiko Oyama, Tadashi Nakamura, Shigeo Kato oraz Akio Fujihara. Nawet Oyama Oyama był ponownie instruktorem, na prośbę członków.

W roku 1962, tajscy bokserzy, Muay Tai wyzwał na pojedynek japońską elitę karate, jednak bez oddźwięku. Oyama czuł się zobligowany do przyjęcia tegoż wyzwania, pomimo tego, iż większość japońskich karateków pokonano. Oyama z doświadczenia już wiedział, jak ciężkie może to być zadanie, i wysłał do Tajlandii swoich trzech najlepszych ludzi. Dwóch z nich wygrało, Kyokushin odzyskało reputację, Nakamura i Fujihara zwyciężyli starcie, Kurosaki przegrał. Później Kurosaki został pomyślnym instruktorem kick-boksingu w Japonii. Nakamura był najbliższą osobą Oyamy, do czasu kiedy w 1977 roku ich przyjaźń się skończyła. Wkrótce stara sala baletowa była zbyt mała; planowano założenie nowego dojo Honbu w 1962 roku. Przeniesienie do nowego zajęło 2 lata. Nowe dojo Kyokushin miało 4 piętra, szatnie znajdowały się w piwnicy, recepcja oraz małe dojo znajdowały się na partzerze, a duże dojo na pierwszym piętrze. Na drugim piętrze znajdowały się biura, a na samej górze zakwaterowanie. Pod koniec lat 70-tych, i to dojo było za małe; planuje się założenie nowego, jednak ze względu na wysokie koszty zakupu ziemi w Tokyo, projekt został zaniechany. W czasie otwarcia dojo Honbu w 1964 roku, założono Międzynarodową Organizację Karate (The International Karate Organization). Prezesem został Eisaku Sato, vice-prezesem Matshuhei Mori, dyrektorem Masutasu Oyama. Kiedy później Sato został premierem Japonii w 1966 roku, Mori musiał przejąć stanowisko prezesa IKO, a Hideo Shiotsugo został wice-prezesem. Utrzymali oni owe stanowiska do śmierci Mori'ego w 1985 roku. Wtedy stanowisko Oyamy zmieniło się do Sosai, przewodniczącego organizacji. Teraz uczestnicy z całego świata zapisywali się, stając się członkami.

Pomysłem Oyamy testu najwyższego stopnia było ... 100 przeciwników po kolei. Zaczerpnął ten pomysł od Samuraia, Yamaok'e Tesshu, wspaniałego szpadzisty.

Jak dotąd tylko następujący zdali test w Japonii:

Steve Arniel, 7 Dan, 1965, Anglia
Tadashi Nakamura, 7 Dan, 1965, Japonia
Shigeru Oyama, 7 Dan, 1966, Japonia
Loek Hollander, 7 Dan, 1967, Holandia
John Jarvis, 4 Dan, 1967, Nowa Zelandia
Howard Collins, 7 Dan, 1972, Walia
Miyuki Miura, 4 Dan, 1973, Japonia
Akiyoshi Matsui, 4 Dan, 1987, Japonia
Kaiji Sampei, 4 Dan, 1989, Japonia

Oyama uświadomił sobie jak ważną wartością są dobre powiązania z mediami. To właśnie Ikki Kaijiwara, wydawca oraz autor pomógł Kyokushin. Niestety użył o wiele za dużo swoich własnych pomysłów i już nie jest w organizacji. Książka "This is Karate"była pionierem pośród tego rodzaju, kilka kolejnych na temat Kyokushin wydano nieco później. Ogółem wydano 20 książek zarówno w języku japońskim jak i angielskim, w dodatku wiele innych pozycji w wielu językach.
W roku 1965 po raz pierwszy ukazał się japoński magazyn "Nowoczesne Karate" ("Modern Karate"). 12 lat później tytuł owego czasopisma zmieniono na "Power Karate", a to samo czasopismo wydawano w języku angielskim, pod tytułem "Ouarterly Kyokushinkai Magazine". Powstał nawet komiks o Kyokushin - "Karate Baka Ichidai", który później ukazał się jako serial animowany w telewizji. Na krótko przed Mistrzostwami Świata w 1979 roku, ukazał się kolejny komiks pod nazwą "God Hand". Rozgłos to coś co Oyama i Kyokushin zawsze bronili, i dzięki czemu stali się sławni. W rezultacie, w roku 1979 powstał film o życiu Masutasu Oyama. Jednak Oyama został człowiekiem świata, oraz zagorzałym dyskutantem. Był poświęcony artykułom, przeróżnymi przemówieniami, w celu poparcia swoich sponsorów oraz przyjaciół na arenie politycznej Japonii.
Obecnie Japończycy znają go bardziej jako czynnego powszechnego, społecznego dyskutanta, aniżeli założyciela największych organizacji karate świata. Pomimo wszystkich projektów rynkowych, Oyama nie otwierał wielu dojos, zwłaszcza w Japonii. W roku 1974 było jedynie 14 przysięgłych "Branch Chiefs" (dojos z licencjonowanymi instruktorami) w Japonii. W 1984 było ich 41, a obecnie liczba wzrosła do około 80. To właśnie idea "Uchideshi", oznaczająca uczniów, wiodących życie mnicha, przyczyniła się do zwiększenia owej liczby. Muszą oni podpisać umowę, dzięki której otrzymują oni trening pod nadzorem, 2-3 razy dziennie przez 3 lata, a ich obowiązkiem jest pilnowanie dojo.
Po rozwinięciu się, taki uczeń otrzymywał 1-ego lub 2-ego Dana oraz licencję na otwarcie własnego dojo. Kwatery dla Uchi-Deshi mieszczą się w Wakajishi-Ryu, sąsiadujący z dojo Honbu. Wiodą oni niesamowicie ciężkie życie, mają bardzo wyczerpujące treningi, jednak sama idea również przyciągnęła wiele znanych instruktorów. 2-roczny pobyt w latach 70-tych Howarda Collinsa oraz Takumi'a Higashishidaniego był bodźcem do założenia Uchi-Deshi. Obce dojos, posiadające finansowe środki, mogły wspomagać instruktorów z Japonii. Większość instruktorów wysyłano do USA oraz Australii, a tylko niewielu pojechało do Europy, ponieważ wielu europejskich instruktorów już trenowało w Japonii.

Sosai Oyama zmarł 26-tego kwietnia 1994 roku, po krótkiej chorobie.
Przed śmiercią, nadał organizacji nowe motto, Osu-No-Seishin duch determinacji, chęć determinacji, koncept będący podstawową filozofią tegoż stylu. Nie rezygnuj, nie poddawaj się to istota Osu-No-Seishin oraz Kyokushin. Podczas swego życia, Sosai Oyama wpłynął na wielu ludzi poprzez Karate Kyokushin. Być może dokonał czegoś dobrego lub złego, jednak nigdy już nie będziemy świadkami takiego czegoś.