Finanse i ich wpływ na działalność klubu
Celem istnienia wszystkich klubów sportowych jest udział w rywalizacji sportowej a celem szkolenia zawodników jest umożliwienie im udziału w tejże rywalizacji. Aby ten udział przynosił wymierne efekty trenerzy mają wiele różnorodnych narzędzi pracy takich jak zasady dydaktyki treningu, metody nauczania technik specyficznych dla danej dyscypliny, zasady taktyki specyficzne dla danej dyscypliny, intensywność treningów, ich objętość oraz cykle treningowe. Jednak najważniejszym czynnikiem w naszej pracy, czynnikiem, o którym nie przeczytamy w żadnej książce dotyczącej teorii sportu ani nie przedyskutujemy na żadnym kursie instruktorskim, czynnikiem który ją de facto determinuje jest czynnik finansowy. To on kształtuje wszystkie nasze działania, to on nas ogranicza i to on decyduje o wynikach, które osiągamy. W sportach walki jego rola jest szczególnie ważna gdyż żyjemy z kraju, w którym główny nacisk na promocję i finansowanie ze środków centralnych i samorządowych położony jest od dawna na gry zespołowe, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Jak to mówią mądrzy ludzie na awuefach jest sport i jest piłka nożna. W tym artykule chciałbym się zająć naszymi problemami, problemami tych, którzy prowadzą kluby sportów i sztuk walki, ponieważ uważam, że jest to element, z którym, my jako trenerzy szkolący zawodników sportów walki mamy największy problem, a o którym nikt na szerszym forum nie wspomina. Nasza sytuacja w polskim świecie sportu jest wyjątkowa, gdyż jesteśmy jedynymi którzy muszą się sami finansować. Zostaliśmy zepchnięci na margines a decydenci sami nie wiedzą jak nas traktować, czy jako sport czy jako swoistą formę własnej aktywności ruchowej. Nasza nieustabilizowana sytuacja finansowa powoduje, że, jako kluby szkolące zawodników startujących w sportach i sztukach walki borykamy się z dwoma zupełnie rozbieżnymi problemami, jednym jest wyszkolenie zawodników a więc budowa piramidy szkoleniowej, utworzenie określonej ilości grup pozwalających na wytworzenie takiej piramidy, zapewnienie zawodnikom możliwości nowoczesnego treningu, dostarczenie im narzędzi umożliwiających taki trening a w wyniku tego umożliwienie dotarcia na szczyt rywalizacji sportowej, czyli mówiąc prosto umożliwienie zwycięstwa. Aby zrealizować ten cel powinniśmy mieć maksymalnie dużą liczbę grup dziecięcych, mniejszą juniorów i relatywnie małą zawodników, bezcelowe w tym układzie jest prowadzenie grup rekreacyjnych. Utworzenie tego modelu wymaga jednak spełnienia kilku warunków, którymi są: duża liczba grup treningowych a co za tym idzie duża baza sprzętowa i kadrowa, dostępność do sal, które moglibyśmy wykorzystywać w dużym wymiarze godzin, udostępnienie możliwości trenowania wszystkim chętnym i duży nacisk na szkolenie dzieci. Jednym słowem utworzenie takiego modelu mistrzostwa sportowego pociąga za sobą bardzo duże nakłady finansowe. I w tym momencie stajemy przed problemem, bo już wiemy jak powinno być (i o tym nas uczą na studiach i kursach, o tym możemy poczytać w książkach), teraz jednak oceniamy jak jest. I tutaj spotykamy się przede wszystkim z dwoma zasadniczymi problemami jednym jest to, że nasze kluby są samo finansujące, czyli problem związany ze środkami pieniężnymi a drugim jest nasza baza sprzętowa, kadrowa i lokalowa. Aby rozwiązać pierwszy problem musimy wprowadzić składki członkowskie lub opłaty za treningi, powoduje to, że niestety musimy prowadzić liczne grupy rekreacyjne albo w ramach grup zawodniczych dopuszczać do treningów bardzo liczne osoby trenujące rekreacyjnie. Ktoś zapyta czy to coś złego, że ludzie trenują rekreacyjnie? Oczywiście, że nie. Powinno się wręcz zachęcać ludzi do tego, aby jak najwięcej brali udziału w zajęciach rekreacyjnych, z tym jednak, że z punktu widzenia wypełniania podstawowego celu istnienia klubu sportowego, jakim jest udział w rywalizacji sportowej nie jest celowym przesuwania ciężkości działalności klubu z zakresu czysto sportowego na funkcje rekreacyjne. Innymi słowy nie jest to dobrym, gdy trener prowadzi jedną grupę wyczynową a kilka rekreacyjnych lub, gdy w ramach grupy zaawansowanej lub zawodniczej jest kilku zawodników a ogromna większość to ludzie ćwiczący rekreacyjnie. Zupełnie, bowiem inne są wymagania i cele stawiane treningom zawodniczym a inne rekreacyjnym. Trening zawodniczy może być wręcz zdrowotnie szkodliwy dla ludzi trenujących rekreacyjnie z kolei trening rekreacyjny jest w ogóle nie efektywny dla zawodników. Ale ponieważ jak już napisałem prawie wszyscy jesteśmy samo finansujący, więc każdy z nas prowadzi któryś z powyższych dwóch modeli, bo przecież ktoś nasz klub musi finansować. Kolejnym problemem są grupy dziecięce, z punktu widzenia teorii sportu powinno być ich jak najwięcej, dlatego że chcąc wyszkolić dobrego zawodnika powinniśmy jego cechy motoryczne modelować jak najwcześniej wtedy, gdy osiąga maksimum rozwoju tych cech. I tu się pojawia kolejny problem jak połączyć samofinansowanie klubu z powszechną dostępnością naszych treningów? Efektem jest to, że albo w ogóle nie prowadzimy grup dziecięcych, albo prowadzimy je w ograniczonym zakresie, albo prowadzimy je, ale ograniczamy czasowo ich treningi albo niestety nasze treningi kierujemy tylko i wyłącznie do wybranej grupy odbiorców. Przy czym co musimy powiedzieć elementem selekcji nie jest sprawność fizyczna, motywacja lub ambicja naszych przyszłych zawodników lecz możliwości finansowe ich rodziców. Ten niekorzystny element selekcji pogłębia się w trakcie samych treningów, gdy pojawiają się obozy sportowe, gdy zachodzi konieczność zakup sprzętu lub odżywek. Jak więc widać, już na pierwszym etapie jesteśmy zmuszeni dokonywać nieprawidłowej selekcji i ogromna liczba potencjalnie dobrych zawodników nam ucieka. Jak już widać prowadząc klub na samym wstępie jesteśmy zmuszeni popełniać dwa błędy: pierwszym jest zbyt duży nacisk na prowadzenie grup rekreacyjnych, które czasami wręcz stają się głównym elementem pracy klubu a nie jak powinno być tylko dodatkowym. Drugim błędem jest zła selekcja ćwiczących dzieci, ponieważ kryteria nie są związane z przyszłą rywalizacją sportową a niestety z zasobami finansowymi rodziców. Kolejnym problemem są zasoby sprzętowe. Profesjonalny trening to już od dawna nie jest jeden worek, po którym zawodnicy łupią na zmianę a metody treningowe polegające na setkach pompek, brzuszków, przysiadów i kopnięć w powietrze dawno już odeszły do lamusa. Nowoczesny trening to niestety profesjonalny sprzęt, to dobre worki, stojaki na worki, tarcze duże, małe, kaski, ochraniacze, maty, ring, skakanki, własna siłownia. I tu pojawia się bardzo poważny problem żeby zrealizować nasz cel, czyli wyszkolić dobrych zawodników potrzebujemy dużej ilości tego sprzętu, co najmniej na dwie dwudziesto lub trzydziestoosobowe grupy. Nie możemy kupić byle czego, ponieważ będziemy go wymieniać co kilka miesięcy, musimy kupić sprzęt profesjonalny a taki niestety kosztuje. Znowu ten sam problem, finanse. I znowu wracamy do sytuacji wyjścia, nie możemy się skupić tylko na zawodnikach musimy rozdrabniać swoje działania na wiele grup nie mających nic wspólnego z rywalizacją sportową. Idąc dalej zmierzamy do kolejnego problemu. Zakładając, że mamy dużą ilość grup budujących piramidę szkoleniową, że mamy sprzęt, aby te wszystkie grupy obłożyć pojawia się termin określany jako zasoby kadrowe. Czyli innymi słowy instruktorzy. Optimum z punktu widzenia szkolenia zawodników jest duża ilość małych grup szkoleniowych z tym jednak wiąże się duża liczba wykwalifikowanych instruktorów lub trenerów. Dobry instruktor jednak za darmo pracować nie będzie, możemy oczywiście wziąć jakiegoś taniego oszołoma z tym, że musimy się liczyć z tym, że nam grupy popali w krótkim czasie, więc poza oszczędnościami żadnych zysków nam nie przyniesie a wręcz przeciwnie zepsuje nam robotę być może kilkuletnią i zmarnotrawi nakład poniesionych przez nas kosztów. Po raz kolejny więc, mamy do czynienia ze swoistą kwadraturą koła, jak połączyć ze sobą piramidę treningową z ograniczonymi zasobami finansowymi. I ostatni problem, który tak naprawdę jest przez nas nie do rozwiązania to zasoby lokalowe. Są oczywiście kluby w Polsce posiadające własne salki do ćwiczeń, ale olbrzymia większość korzysta niestety z wynajmowanych obiektów. Gdy chcemy rozpocząć profesjonalne treningi potrzebujemy salę do swojej dyspozycji w bardzo wysokim wymiarze godzin. I tutaj pojawiają się kolejne problemy jeden to koszty wynajmu a drugi to możliwości samych właścicieli tychże sal, trudno wynająć salę gimnastyczną na pięć godzin przez pięć dni w tygodniu, skutkiem tego jest to, że wynajmujemy sale w kilku szkołach, co rodzi następny problem, jakim jest magazynowanie sprzętu sportowego, bo o ironio im więcej go mamy tym z jego przechowaniem większe problemy. Jak więc widać trudno jest pogodzić teorię sportu z tym co nas czeka w praktyce. Trudno jest doprowadzić do wytworzenia prawdziwego modelu mistrzostwa sportowego w sytuacji, gdy ogromna większość naszych wysiłków jest skierowana na zdobycie środków finansowych na bieżącą działalność klubu. Nie można w pełni pogodzić pracy zmierzającej do utworzenia typowego klubu sportowego, jakim np. są kluby gier zespołowych z całkowitym samo finansowaniem, praca w tym wypadku zawsze jest i będzie kompromisem między różnymi działaniami i celami, często rozbieżnymi i wzajemnie się wykluczającymi, kompromisem mniej lub bardziej udanym, ale niestety zawsze kompromisem. Problem z naszym statusem pogłębiają nieustanne wojny pomiędzy organizacjami, co powoduje, że cały czas jesteśmy spychani na margines życia sportowego w naszym kraju, przełożeniem tego jest to, że nawet sporty walki zaliczane do olimpijskich mają coraz większy problem z bezpłatną promocją w środkach masowego przekazu. Problem z promocją ma również dla nas bardzo duże znaczenie, ponieważ gdy nie widać naszych zawodów nie mamy szans na znalezienie sponsorów, i wyjściem wcale w tym przypadku nie są transmisje gal w prywatnych sieciach telewizyjnych, ponieważ koszty tych transmisji pożerają wszystkie wpływy uzyskane od sponsorów. Jedynym wyjściem z sytuacji byłoby ponowne pojawienie się naszych imprez w telewizji publicznej. Kończąc jednak chciałem powiedzieć, że to jest jednak nasz wielki sukces, że pracując w tak ciężkiej sytuacji, w tak nie sprzyjających warunkach nasi zawodnicy odnoszą tak wiele znaczących sukcesów, że wychodząc na maty lub ringi potrafią stanąć na wysokości zadania i wygrać z zawodnikami utytułowanych klubów europejskich. Żałować można tylko tego, co moglibyśmy osiągnąć gdybyśmy pracowali w bardziej komfortowych warunkach i zamiast biegać za środkami mogli się skoncentrować na modelowaniu mistrzów.